Archiwa tagu: jeziora

Film z Wielkiego Przejazdu Rowerowego

Hej.

Korzystając z wolnego postanowiłem na szybko zmontować film z przejazdu, o którym pisałem nieco wcześniej. Minęło od niedzieli 3 dni, a dla mnie to wydarzenie było jednym z ważniejszych w życiu. Było to po części spełnienie marzeń bo od dawna marzyłem, aby jeździć w różnego rodzaju przejazdach i peletonach. Lubię duży ruch i takie wydarzenia są wyjątkowo z dwóch powodów. Po pierwsze patrzy na ciebie publika więc czujesz się bardziej wartościowy niż ci, co patrzą. Drugi powód to miny zdziwionych ludzi, którzy jadą i podziwiają ilość tego wydarzenia.

Jest to niesamowite wydarzenie i niesamowite emocje, które się przeżywa. Powiem tylko, że taki przejazd jest tylko raz w roku i czeka się na niego cały rok.

W zeszłym roku niestety nie mogłem uczestniczyć, ponieważ tego dnia byłem w pracy, a że pracowałem w weekend to nie dało rady się zwolnić. Jednak w tym roku udało się ! Mój pierwszy Wielki przejazd rowerowy. Myślę, że nie ostatni bo mimo natłoku obowiązków i coraz mniejszej ilości czasu, minuty poświęcone na rower zawsze się gdzieś odnajdą.

Oczywiście jadąc w grupie peletonu nie mogło zabraknąć mojego filmu, do którego link znajdziecie poniżej :

Niedawno pojawił się też odcinek 5 mojego bikevloga, na niego także bardzo serdecznie zapraszam. Filmy dopiero się rozwijają więc jakość i audio musicie mi wybaczyć ale staram się żeby to wyglądało perfekcyjnie.

Link do tego odcinka macie poniżej :

To na tyle na dziś z takich informacji. Jeszcze zapraszam do mnie na fejsa. Link poniżej :

https://www.facebook.com/mlodyrowerzysta/

Następna wycieczka rowerowa planowana…. być może wyjadę rano ale nie wiadomo gdzie mnie ten rower poniesie.

Pozdrawiam.

Przygotowania do 21 WPR + rowerem do pracy

Cześć.

Postanowiłem zmienić formę pisania bloga. Odczujecie to na pewno. Każdemu kto pisze bloga z czasem brakuje regularności. Ciężko utrzymywać systematyczność mając mnóstwo pracy na głowie. Jednak powoli idziemy do przodu, a rower nie idzie w zapomnienie.

Zacząłem pracę. Jest to taka praca, która pozwala mi nawiązać kontakty z ludźmi oraz spełniać swoje marzenia. Mimo natłoku pracy, bo trwa ona 5 dni w tygodniu, czas na kilometry się znajduje.

Ostatnio zacząłem jeździć rowerem do pracy. Wczoraj niestety padało i jazda przez las okazała się tragiczna. Jadąc swoją polną drogą nie było aż tak źle. Po wjechaniu na leśny szlak zaczęły się przygody. Jak to w lesie, błoto jest nieodzwierciedlonym aspektem ścieżki. Na dodatek dochodzą kałuże, które zmuszają cię do omijania drogi lub przeprowadzenia roweru. Niestety lasy mają swoje wady jak i zalety.

Dojeżdżając do pracy wybieram jak najkrótszą drogę. Ostatnio nagle zachciało mi się spać. Choć pracuję od 10.30 do 21.30 to w wyniku wysiłku potrafię spać do max 10. Jak na mnie to zadziwiająco długo.

Przygotowania do WPR

Co to jest WPR? Jest to impreza organizowane przez Gdańską metropolię. Polega ona na przejeździe rowerzystów przez Trójmiasto, kończąc na festynie w Sopocie.

Krótko i na temat mówiąc, w przypadku mnie, jadę od Kartuz w swoim peletonie. Ogólnie peletony są 4. Jeden z Wejherowa, drugi z Tczewa, trzeci z Kartuz( mój ) i czwarty gdański. Peletony łączą się w pewnym miejscu w Gdańsku i razem odbywa się przejazd przez UWAGA ! Najbardziej zakorkowane i ruchliwe ulice Gdańska. To jest wydarzenie ! Przejedziemy środkiem ulicy. Na dodatek tych rowerzystów nie będzie 100 czy 200 ale około 1 tysiąca. Mnóstwo rowerów. Miła atmosfera.

Już teraz zapraszam na 11 czerwca. Jest to niedziela. Każdy peleton wyrusza o swojej godzinie. W przypadku mojego jest to 9.40 wyjazd. Potem dołączą się inne grupki między innymi w Żukowie, Baninie czy Rębiechowie. Oj będzie się działo. Już mówię na wstępie, że zaopatrzyłem się w odpowiedni sprzęt, aby moja kamerka nagrała całe 3 godziny przejazdu. Oczywiście chodzi tutaj o Power Banka.

Jeśli ktoś chciałby pojechać na przejeździe to wystarczy wpisać w wyszukiwarkę 21 wielki przejazd rowerowy w Gdańsku lub na FB wpisać profil ” Rowerowa Metropolia ” i tam będzie zamieszczona informacja co i jak.

Do wielce wyczekiwanego wydarzenia pozostało 4 dni, tylko 4. Z tej okazji trzeba zadbać o nasze pojazdy. Mój niestety będzie brudny w sobotę więc na wielkie czyszczenie będę musiał się wspiąć w niedzielę rano. Myślę, że dam radę.

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, który jest dniem wolnym od pracy to zmontowałem już film, który będzie przesyłał się dzisiaj w nocy. Na rano powinien być gotowy. Link do niego dostaniecie w następnym wpisie.

Wyregulowałem hamulce. Kwestia hamulców jest bardzo prosta. Jeśli droga hamowania ci się wydłuża czyli naciskasz klamkę od hamulca coraz to mocniej, a siła hamowania jest mniejsza to musisz naciągnąć linkę. Odkręcasz imbusem numer 8, naciągasz linkę ( nie za mocno, nie za słabo ), przykręcasz tak, aby nie zgnieść linki bo wtedy po kilku takich dokręceniach będzie do wyrzucenia, ponieważ się wytrą druciki i się postrzępią, a wtedy linka będzie słabiej trzymać.

To by było na tyle. Jeszcze podeślę ci link do kanału na You Tube jeśli jeszcze do niego nie zajrzałeś albo nie wiedziałeś.

Do zobaczenia w niedzielę. Trzymajcie się !

Wyjazd do SIANOWA !

Cześć.

Pisząc tego posta mamy piątek. W niedzielę czyli 9.04.2017 roku wybrałem się na wyprawę do Sianowa. Na początku warto wspomnieć co to za miejsce. Znajduję się tam sanktuarium Matki Boskiej Sianowskiej. Wszystkie znaki prowadzące na drzewach kierują właśnie tam. Odbywają się także pielgrzymki w to miejsce. Idzie się około jednego dnia. Jest odprawiana msza święta.

Jak wygląda to miejsce?

Zobaczycie sami w moim nowym filmie, którego link pojawi się w tym miejscu zaraz po jego wstawieniu. O tu …

Tymczasem opowiem wam jak wyglądała ta podróż. Oczywiście była zaplanowana przeze mnie ale szlak został zaczerpnięty z internetu. I właśnie w tym miejscu umieszczam link do stronki nie tylko z tym szlakiem ” zielonym ” co jechałem ale też są tam inne, które w najbliższym czasie pokażę. Tu link … http://rowery.trojmiasto.pl/Szlaki-rowerowe-w-Gminie-Kartuzy-n85785.html

Znajduję się tu dokładna mapka jak dojechać. Jeszcze raz przypomnę, aby jechać tak jak na filmie należy kierować się ” zielonym szlakiem ” czyli jest taka zielona poprzeczna kreska na drzewach, a u góry namalowany jest rower.

Skąd zacząłem?

Zacząłem z miejscowości Kartuzy, a dokładniej w miejscu ” ławka Assesora” , gdzie pokazuję mapkę w formie tablicy. Optymalnie trasa zielonego szlaku zaczyna się w kartuskiej Kolegiacie. Ten taki wielki kościół, co ma dach w kształcie trumny. Od tamtego miejsca najlepiej zacząć. Radziłbym też wydrukować sobie mapę szlaku bo jak zaraz się okażę nie jest on w niektórych miejscach aż tak dobrze oznaczony.

To zaczynamy…

Jedziemy według wskazówek. Wjeżdżając do lasu mamy tylko jedną ścieżkę , gdzie praktycznie nie da się zgubić, innej nie ma. Po przejechaniu stawów śródleśnych po kilometrze może dwóch dojeżdżamy do rozwidlenia. Tam skręcamy na prawo. Na lewo wrócilibyśmy z powrotem.

Następnie jedziemy bez przeszkód. W niektórych miejscach zdarzy się błoto ale stabilnie. Ważne aby kierować się zielonymi oznaczeniami. Czasami będą one mało widoczne, ponieważ te oznaczenia będą tak jakby ” wyblakłe „. Jednak da się rozczytać. Jadąc dalej dojedziemy do momentu, w którym droga zielonego szlaku ( oznaczenia)  pójdzie do góry i na dół. I tu jest moment, w którym zastanowiłem się, gdzie pojechać. Wybrałem jazdę w dół i był to dobry wybór. Nie wiem, co się stanie jak pojedziecie do góry.

Po drodze jadąc tym szlakiem miniemy Zamek Łapalice. Można do niego wstąpić jeśli macie czas. Budynek grozi zawaleniem więc wchodzicie na własną odpowiedzialność. Za zamkiem piękny zjazd, w którym można osiągnąć piękną prędkość. Potem jedziemy według oznaczeń. Uwaga ! jeśli jest rozwidlenie, a nie ma oznaczenia znaczy, że macie jechać prosto.

Wyjeżdżamy na ulicę za stacją benzynową LOTOS. Skręcamy na lewo, aby po kilku metrach w najbliższą uliczkę skręcić na prawo. Na przeciwko, gdzie mamy skręcić jest Sklep u ” Stasia ” czy coś takiego. Jakieś delikatesy tam są. Dalej jedziemy asfaltem według oznaczeń, przejeżdżamy przez tory i dalej prosto ile fabryka dała.

W tym miejscu, w którym kończy się pierwsza część, dojeżdżam do końca Łapalic. Dalej jedziecie prosto aż do ulicy, co pokażę w drugiej części filmu.

Do tego momentu trasa nie sprawiała jakiegoś problemu. Pogoda umiarkowana, potem zrobiło się bardzo ciepło ale wiecznie. Polecam na taką pogodę rękawiczki.

Rowerem po szlaku 4

Cześć.

Jak widzicie za oknem pogoda nas nie rozpieszcza. Co dopiero zrobiło się ciepło, a znów przyszło ochłodzenia i narzekamy na to, że za zimno. No niestety szybko przyzwyczajamy się do ciepłego. Pamiętam jak była jeszcze zima. Wtedy narzekaliśmy na ujemne temperatury, a jak zrobiło się lekko po wyżej zera to było to dla nas zbawienne ciepło. Człowiek z natury znacznie szybciej aklimatyzuje się z zimnego na ciepło niż na odwrót. Jednak ku mojego zaskoczenia, gdy kończy się zima to później odkładamy nasze zimowe kurtki. Często to właśnie ubiór ma ogromny wpływ na odczuwalną temperaturę.

W mojej kolejne trasie, w której byłem aż tak zimno nie było. Powiem o wiele bardziej optymistycznie. Było 18 stopni. Lekko się chmurzyło. Z początku myślałem, że pada deszcz ale okazało się, że to mini komary, które kąsały mnie podczas jazdy i mimowolnie wpadały na mnie dając odczucie padającego deszczu.

Zanim przejdę do analizy mapy mojej wyprawy powiem o stanie drogi oraz o kilometrach bo to też ważne. Zrobiłem 13 km , średnia prędkość też 13. Stan drogi – las. Przez większość drogi był to leśny szutr, czasem zdarzało się ogromne błoto, które sprawiało, że trzeba było przeprowadzać rower. Również piasek uniemożliwiał kontynuację jazdy na wąskich oponach. Jadąc szlakiem 4 – tym bo takim jechałem musicie przygotować się na chwilę z ciężkimi podjazdami ale też są chwilę, gdzie klniecie na błoto i też są chwilę, gdzie jedziecie po kamieniach i w końcu chwile z pięknymi widokami ( przez cały czas) oraz drogą, gdzie można normalnie przejechać.

Wyjechałem o godzinie 17, wróciłem o godzinie 19. Ogólnie mówiąc ścieżka zaznaczona na mapie ma 13 km ale ja jak to ja, przejechałem 30 jak zresztą mówiłem na filmiku. Jeśli go jeszcze nie oglądaliście to 7 kwietnia 2017 roku będzie on dostępny na moim kanale. Link dla przypomnienia umieszczę na końcu wpisu.

Zdjęcia zrobiłem w googlach tkzw. screeny. I kilka słów objaśnień. Czerwone kółko oznacza miejsca postojów. Żółte kółko oznacza miejsce pomnika, o którym mówiłem w filmie jeśli ktoś chciałbym go zobaczyć. Numeracja rzymska oznacza liczbę porządkową moich postojów. Na zwykłej mapie niestety nie ma w pełni zaznaczonej ścieżki bo nie należy ona do gminnych dróg ale spokojnie, traficie. Na drzewach co około 100 metrów są oznaczenia numerem 4. Raz jest to czerwony kolor, raz czarny, zależy od gustu człowieka, który to oznaczał. Kierujemy się cały czas tym numerem. Praktycznie od początku wjeżdżając w las kartuski nowo wybudowaną ścieżką leśną mamy bardzo dobrze widoczny numer szlaku czyli ścieżki pożarowej.

Co bardzo ważne. Jeśli chcecie zrobić pętle tak jak ja musicie po wyjeździe z lasu i wspinaczce na tą dużą górę, gdzie widziałem zająca skręcić w lewo i kierować się cały czas prosto. Następnym punktem zwrotnym jest skręt za przystankiem autobusowym na lewo. I potem już kierujemy się znakami informacyjnymi na wspomniane Kaliska. W ten sposób zrobicie sobie pętelkę.

Droga jest przeznaczona jak najbardziej dla rowerów górskich, crossowych, trekkingowych. Miejskim raczej nie pojedziesz.

Czas na zdjęcia. Będzie ich sztuk 5. I część mapki, druga, trzecia, czwarta oraz całość. Powodzenia na trasie. Zapraszam do komentowania i odkrywania Kaszub na nowo.

Bardzo ważne ! Jeśli chcesz wesprzeć niepełnosprawne dzieci bawiąc się, spędzając wolny czas , odpoczywając aktywnie i przy okazji robisz tym kilometry to rób to z aplikacją endomondo. Każdy kilometr to pieniądze zebrane na leczenie dzieci chorych na poważne schorzenia.

Będę ogromnie wdzięczny jeśli przekażesz tą informację wyświetloną na czerwono dalej, udostępnisz na fejsie lub innych portalach. Jeśli udostępnisz napisz na blogu w komentarzu ” Udostępniłem endomondo” żebym wiedział komu podziękować. Listę osób, które to udostępnią wymienię z imienia i nazwiska w swoim filmie wyróżniając ich w ten sposób. Poniżej link do kanału. I mapki :

https://goo.gl/photos/GkGngFd1PPcxQBU89

kanał :

https://www.youtube.com/channel/UCjyx0KFHQPdw-52EAfTk3yw

Kontuzje się zdarzają

cześć.

Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o kontuzjach jakie mogą się przytrafić niemal każdemu. Czy to na rowerze czy podczas biegania czy też podczas zwykłej przebieżki na autobus.

Właśnie jestem już po tygodniowej przerwie związanej z chorobą, a tu znów pech. Doznałem urazu śródstopia lub też kości strzałkowej pod kostką. Jeszcze nie wiem, co to dokładniej jest.

W poniedziałek odbyłem jeden trening. Nacisk był ogromny, ponieważ pobiłem swoją czasówkę aż o 5 minut. Jednak mimo przebiegniętej dalszej odległości i szybszego tempa z początku było dobrze. Nad ranem też obudziłem się w świetnej formie.

Po ubraniu butów do szkoły zaczął się lekki ból w stopie. I gdybym nie szedł dalej wszystko byłoby okej ale do szkoły trzeba było iść. Ból narastał, a ja chodziłem z nim przez całą szkołę.

Myślę, że to wina butów. Były za luźne, a stopa po treningu była troszkę naderwana. W sensie wiązania stawów.

I teraz jest problem bo już kiedyś miałem taki przypadek. Znów tydzień przerwy w treningach. Na prawdę uwielbiam takie przypadki, tym bardziej, że już jestem po tygodniowej przerwie.

Przygotowując się do majowych zawodów czasu jest sporo. Chciałbym się jak najlepiej przygotować i każda przerwa nie jest mi na rękę.

No cóż ale zdrowie ważniejsze i będzie trzeba sobie odpuścić trochę treningów. Zapewne ten jutrzejszy i piątkowy.

Na pocieszenie mam dobrą wiadomość. Drugi odcinek z mojej nowej serii już prawie gotowy. Emisja w sobotę o 20. Pierwszy odcinek miał tyle wyświetleń co zeszłe w rok więc są postępy. Cieszę się, z każdego wyświetlenia, które się pojawi.

O odcinku dokładniej powiem w czwartek. Wtedy też zrelacjonuje plany na najbliższy tydzień. Pozdrawiam.

Tygodniowa przerwa

Cześć.

Zaczynamy kolejny tydzień po tygodniowej przerwie. Czasem zdarza się , że człowiek po prostu się nie czuje albo weźmie go jakaś niespodziewana choroba. Wiosna to jej urok. Nadeszły silniejsze wiatry i wraz z niedzielnym wypadem było coraz gorzej. Zaczęło się od kataru, skończyło się na kaszlu. Treningów brak. Tygodniowa przerwa spowodowała lekki zastój w planach przygotowawczych.

W poniedziałek wracamy do biegania i już na spokojnie będziemy się przygotowywać. Mam jakiś swój cel od początku zanim zacząłem ale jest jeszcze jeden. Każdy z nas jak biega to albo dla przyjemności albo chce coś osiągnąć. Mój jest ten drugi ale doszedł jeszcze jeden bardzo ważny. Otóż jest okazja aby wystartować w zawodach. Nazywa się to ” bieg przełajowy”. Liczba uczestników niestety jest ograniczona ale z tego co patrzałem zapisało się dopiero 12 osób więc nie jest źle. Wpisowe jest bardzo niskie bo około 20 zł. Na mecie dostaje się nagrody.

Myślę, że warto spróbować swoich sił w takich biegach. Tym bardziej, że wpisowe jest symboliczne, a jednocześnie mogę poczuć się doceniony. Moja praca nie pójdzie na marne.

Choroba jak to choroba. Nieleczone przeziębienie trwa 7 dni, a leczone tydzień. Na to samo wychodzi. Od poniedziałku zaczynamy jechać ostatnią serię po 15 minut. Bieg dopiero pod koniec kwietnia więc mamy mnóstwo czasu by przygotować formę do zawodów.

Druga bardzo ważna rzecz. Już jutro o godzinie 20 wystartuje nowa seria moich filmów. Film już jest na youtube ale dopiero jutro zostanie odblokowany do publicznego wglądu. Link zamieszczę na końcu tego wpisu więc bądźcie uważni. Od tego momentu moje filmy będą dodawane co tydzień o tej samej godzinie. Po 10 filmach będzie 2tygodniowa przerwa i potem znów coś innego. Szykuje się ciekawie bo sam jestem bardzo zadowolony ze swojej kreatywnej produkcji. Jedna uwaga, która z resztą widnieje zaraz na górze w opisie, aby oglądać film w jakości HD. Gdy obejrzymy w niskiej jakości obraz będzie przyciemniony, niewyraźny. Serwis niestety gubi jakoś i jest to duży problem.

Pierwszy raz w moich filmach pojawię się ja od przodu. Zazwyczaj te filmy były robione w ten sposób, że pokazywałem plener i mówiłem. Teraz będzie to inaczej wyglądało.

Sezon rowerowy jeszcze nie zaczęty ale spokojnie zacznie się już za tydzień. Dokładnie 25 i 26, będą to dwa dni nowego sezonu. Jeśli pogoda dopisze to pojawią się dwa krótkie filmy bo jest to bardzo ważny moment. Również odwiedzę wtedy serwis i dokonam wstępnych napraw. A mianowicie to, co nas najbardziej nęka. Luzy na kołach tkzw. bicie. Niestety nie mam klucza do naciągania szprych i nie poradzę sobie z tym bez niego.

Dzisiaj jest sobota. Jutro o 20 nagranie będzie dostępne dla wszystkich. Czytelnicy mojego bloga mogą obejrzeć już teraz. Zapraszam do oglądania. Jeśli spodoba ci się film zostaw łapkę w górę, zasubskrybuj mój kanał i udostępnij znajomym, aby jak najwięcej osób obejrzało film.

Wypad rowerowy ! Zimny wiatr i pierwsze wymuszenia !

Cześć

Powtarzam to jak mantre i chyba będę do momentu , gdy zrobi się na prawdę ciepło. Jest coraz cieplej. Czuć różnice między lutym, a marcem.  Pamiętam te mrozy,  które denerwowały każdego.

Dzisiejszego dnia temperatura utrzymywała się na poziomie 4,5 stopni. Na bieganie to pogoda w sam raz jeśli się ciepło ubierzesz.  Na rower troszkę za zimno ale też się da ubrać , by nie zmarznąć.

Korzystając z nie deszczowej pogody postanowiłem wyjechać na godzinny Wypad rowerowy. Okazało się, że przedłużył się do 2 godzin. Wyjechałam z intencją żeby nagrać kolejny odcinek na Youtube.  Na razie montuje pierwszy odcinek. Cała seria będzie puszczona cyklicznie w jakiś dzień.  Ogólnie mówiąc już się dzieje. Będzie to coś innego niż dotychczas.

Tematem drugiego odcinka będzie rowerowy bubel.  W sumie nie wiem czy można go tak nazwać dobitnie ale projektant chyba zapomniał postawić znaki. W przypadku drugiej ścieżki , a właściwie ciągu rowerowo pieszego znowu natrafiamy na sprzeczność znaków. Kto te znaki projektował,  nie wiem ale nieźle to wygląda. Ten bubel akurat nie razi tak w oczy jak rozpoczynająca się ścieżka rowerowa bez znaku i kończy się też bez znaku wysokim zjazdem z krawężnika. Pytanie teraz. Być może ludzie wiedzą,  że czerwone coś to ścieżka rowerowa. Jednak byłem w mieście , gdzie czerwony oznaczał chodnik , a ścieżka była asfaltowa.

Na końcu tej ścieżki , gdzieś 50 metrów przed postawiono znak rozpoczynający ścieżkę . To czemu nie zaprojektował znaków wcześniej. ?

Dzisiaj jechało mi się bardzo dobrze. Mimo zimnego wiatru, który był intensywny wraz z dużą prędkością, udało mi się jechać w miarę spokojnie. Zrobiłem kółko dookoła swojej miejscowości i poleciałem na miasto leśną ścieżką.  Wszystko fajnie gdyby nie leżące na środku drzewo.

W mieście jak w mieście. Przybyło ścieżek rowerowych. Moje miasto się rozwija i jestem z tego bardzo dumny. Rundka po mieście to stała trasa.  Do promenady przez park i do domu. W parku mnóstwo ludzi, zakochanych par. To jedyne miejsce , gdzie można udać się na jakieś spotkanie.

Na promenadzie zaczęło się. Ludzie zamiast iść swoją ścieżką wchodzą na drogę dla rowerów. Nie żeby mi to przeszkadzało ale z prędkości 40 km na godzinę trudno wyhamować na odcinku 5 metrów.

Spotkała mnie też miła sytuacja. Przepusciłem panią na pasach za co bardzo mi podziękowała.  Uprzejmość to podstawa. Wracając do domu zaliczyłem dwa wymuszenia. W jednej sytuacji kierowca samochodu marki x nie zatrzymał się na przyjeździe dla rowerów. W drugiej sytuacji to rondo. Przepisy o ile mi wiadomo mówią, że jadąc na rondzie ścieżką przejeżdżającego rowerzyste musi przepuscić kierowca wjeżdżający na to rondo.

Jest to sporna sytuacja bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś cię przepuści , a kiedy nie. Wcisnij się na chama bo masz pierwszeństwo i kup nowy rower. Lepiej mieć zasadę ograniczonego zaufania. Kierowcy z GKA jeszcze nie są przyzwyczajeni do rowerzystów.  Niektórzy po prostu nie znają pprzepisów.  Dotyczy się to obu stron.

Dzień jak dzien ale fajnie było. Teraz ma być ciepło , a więc środa zapewne bedzie rowerowa.

Pozdrawiam.

Lazurowy księżyc – i bez oświetlenia można śmigać

Dobry Wieczór

Dzisiaj pisze ten wpis z nadzwyczajną energią. Zawsze po treningu na twarzy pojawia się szczery uśmiech. Ci, co siedzą przed telewizorami i tylko narzekają jakie to życie jest bez sensu, życzę im z całego serducha powodzenia. Niech żałują ci, co nie wykonują swoich pasji. Tylko to, co lubimy daje nam poczucie niezwykłej energii.

Kolejny trening za sobą. Dzisiaj był niezwykły dzień. Zacząłem drugą fazę treningów. Opanowałem nową technikę kroku. Ależ dzisiaj się działo. Do tego brak opadów atmosferycznych. Brak wiatru powodował , że nawet temperatura 4 stopnie wydawała się optymalna.

Tak na prawdę to czy będzie nam ciepło czy zimno zależy od naszego ubioru. Może być 15 stopni, a ty wyjedziesz na krótkim rękawku i powiesz, że zimno. To nie pogoda na bieganie bo zimno. Tak samo jak na zimę ubierasz kurtkę i żyjesz,  tak powinna układać nasza motywacja. Z nią po części było ciężko. Jednak teraz już tylko szukam tych dni, w których mogę biegać lub jechać rowerem. Zaczęło mi to sprawiać radość, która jest nie do pisania. Po osiągniętym celu czujesz się tak szczęśliwy. Dałem radę zrobić to o czym większość nawet nie zdążyła pomyśleć.

Dzisiejszy dzień był jeszcze wyjątkowy pod względem oświetlenia.  Zamiast latarki podpisałem umowę z firmą księżyc i dzisiejszego dnia współpraca przebiegała bardzo płynnie.  Super biegać pod blaskiem księżyca, gdzie widzimy lazurowe niebo. Bez latarki widać dosłownie wszystko.

Zauważyłem też,  że coraz więcej ludzi biega,  chodzi z kijkami,  jeździ na rowerze.

Dzisiejszy trening był bardzo ważny , ponieważ zacząłem kluczowy etap. Czas biegu nie zwiększył się o 1 minutę ale o 5. Za to serie zmniejszyły się do 3. Jest to bardziej wydany trening i moim zdaniem mniej się znaczyłem.  Być może dlatego, że zacząłem biegać przez srudstopie.  Przekłada stopę od pięty aż do palców podbijając się.  Wydajniejszy i wygodniejszy sposób.

Kroki w biegach mają ogromną wartość. To tak samo jak siłownia.  Pierw robię ćwiczenia dobrze technicznie i powoli by nauczyć się techniki. Gdy opanuje już technikę i wykonuje ćwiczenia poprawnie mogę zwiększyć intensywność. Źle wykonywane ćwiczenia wpływa na kontuzje itp.

Zatem biegajcie, spacerujcie, cokolwiek wam się tam nasunie. Byleby nie siedzieć przed tv i nie narzekać czemu to życie takie nudne. Jak tu zadbać o formę. Można to opisać w 3 krokach.  Dowiedz się jak to zrobić, zrób, docen każdy etap, który zrobiłeś.  Radość przyjdzie sama.

Zapraszam na mojego you tuba , gdzie mam swoje filmiki.

Pozdrawiam.

Śnieżna przerwa !

Cześć.

Nic nie ma gorszego jeśli chcesz wyjść na dwór,  upierasz się,  a tu pada śnieg. Szczerze wam powiem liczyłem po tych ciepłych dniach na ciągłość w pogodzie. Jednak marzec to miesiąc przeplatanki zimy z latem.

Dziwi mnie tylko sytuacja tych wszystkich ptaków i zwierząt,  które przybyły po długiej wędrówce do Polski. Jak one sobie poradzą w takich warunkach. Być może tydzień dla nich nie zrobi wielkiej rróżnicy.  Pewnie gdyby takie zimno utrzymywało by się przez dłuższy czas to wszystkie ptaki by wyginęły.  Na szczęście chłód ma utrzymać się do czwartku, potem tylko cieplej. Z drugiej zaś strony ciągle ma padać. I najgorsze jest to, że tylko na północnej części.  To takie niesprawiedliwe.

Myśląc nad tym wszystkim zdaję sobie sprawę,  że zbyt dużo oczekuje i za szybko chce mieć to ciepło. Pamiętam okres mrozów,  które utrzymywały się blisko przez 1,5 miesiąca.  Nikt nie narzekał.  Każdy czekał aż to minie. I tym razem nie zamierzam już wyczekiwać wiosny bo tylko się zamotam we własnej głowie.

Priorytetem czyli warunkiem wyjścia na trening będą dwa czynniki. Nie może padać i temperatura minimalna musi być powyżej zera stopni.

Dzisiaj chciałem wkroczyć wielkim susem w drugi etap mojego planu treningowego. 15 minut ciągłego biegu , 3 serie i minuta marszu. Optymistyczne słowa pogodynki dały nadzieję, że zacznę realizować ten plan w środę. Nie ma padać. W końcu.  Na jeden dzień tylko. Doceniam tą chwilę i środę wykorzystam na trening.

Na rower jeszcze nie ma pogody. Zrobiłem pierwszy wyjazd przedsezonowy. Rozpoczęcie sezonu zaplanowałem na 25 marca. Czyli jeszcze około 3 tygodni.

Już powstał zwiastun zapowiadający moją nową jakże kreatywną serię nowego sezonu. Link na końcu wpisu. Forma filmów będzie zupełnie inna. Wszystko za sprawą nowego programu do obrabiania filmów. Plan jest taki aby każda seria miała po 5 odcinków emitowanych co tydzień o pewnej godzinie. Jak w telewizji. W filmikach wprowadze wiele momentów niewiadomych.  Relacje z tras ale też wplecienie mojej roli jako opowiadacza da zgrabną całość.

Jestem kreatywny i na prawdę potrafię wymyślić fajne rzeczy. Pierwszy odcinek pojawi się wraz z rozpoczęciem sezonu. Tym razem mogę już zdradzić,  że pojawią się ciekawe leśne ścieżki.  Pokaże także rozwój mojego miasta jako twórcę ddr.

Na razie zwiastun, na który serdecznie zapraszam. Udostepniajcie,  subskrybujcie kanał,  śledzcie bloga.

Pierwsza wyprawa rowerowa ! Przedsezonowe kilometry!

Cześć.

Sobota w marcu. Pierwszy dzień , w którym było na prawdę ciepło. Porównując to do południa Polski to temperatura nie należała do najwyższych. Już od zeszłego tygodnia wypatrywałem pogodę i sprawdzałem kiedy mogę jechać. Sezon zaplanowany dopiero na koniec marca ale przy takiej pogodzie aż się chce jechać. Z takim nastawieniem też podchodziłem do tego.

Wyjazd rozpocząłem o godzinie 11. Najdłużej trwały przygotowania. Był to trochę inny wyjazd niż zwykle. Zimniej to i więcej ciepłych rzeczy w razie co trzeba zabrać. Do plecaka wpakowałem niezbędne narzedzia, po ostatnim bublu hamulców wziąłem na wszelki wypadek klucz imbus, krzyżak i parę podkładek i śrubek.  Podstawowe narzędzia zawsze bierzcie ze sobą, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Oprócz narzędzi wpakowałem ciepłą bluze,  wodę i coś do jedzenia.

Wyjechałem około 11.15 . Do lotniska w Gdańsku dojechałem pociągiem, był luz ale powrót okazał się niezłym zamieszaniem. Pełno ludzi jechało i ledwo co zmieściłem rower. Po przybyciu do lotniska zjechałem ścieżką rowerową.  Od tego momentu zaczęła się moja jazda po Gdańsku.  Gdzie byłem i jak to wyglądało dowiecie się już nie długo w filmie. Powstaje bowiem seria nowego sezonu rowerowego. Pierw nagrywam trasy i wraz z rozpoczęciem sezonu wypuszczę tą serie.

Co ciekawego zauważyłem.  Może nie powiem wam o trasie ale o odczuciach. Jeśli chodzi o mnie to jak wsiadłem na rower to pojawił się uśmiech na twarzy. Jeżdżąc po Gdańsku cały czas byłem bardzo szczęśliwy.  Tak z resztą wyglądają ludzie, którzy lubią to, co robią.  Od rana poczułem napływ silnej energii. Jeżdżąc nad morzem zauważyłem,  że mimo niskiej temperatury masa ludzi chodzi po plaży czy po pasie dla turystów.  Z budek wydobywał się zapach smażonych kiełbasek.  W końcu trzeba korzystać z frekwencji turystów. Co mnie zdziwiło to ludzie mieszkający w Sopocie. Nie usmiechniesz się , to pomyślą,  że dziwny. Ludzie w tym mieście , choć małe to posiada niezwykłą energię uprzejmości.

Wracając przez Gdańsk również trafialem na ludzi,którzy i przepuścili na pasach i cofnęli się,  gdy miałem pierwszeństwo. Ciemna strona mocy zawsze będzie. Są też ludzie, którzy staną ci na środku przejazdu dla rowerów i czekają na niewiadomo co, zamiast cofnąć jeśli z tyłu jest miejsce.

Podsumowując ten dzień był bardzo udany. Mam jednak problem z rowerem. Chyba mam luzy w kołach bo w jednym miejscu koło szoruje o hamulce i jest taki jakby zryw,  przerwa i znów zryw.  Jechać idzie normalnie ale zobaczymy co to jest. I wymiana klocków z tyłu hamulca też będzie potrzebna.

Za tydzień jadę do serwisu na przegląd tam wszystko się okaże. I zapomniałem o najważniejszym. Ile dzisiaj było kilometrów. Zrobiłem okrągłą setkę. 100 km w jeden dzień bez przerwy i czułem, że mógłbym jeszcze dalej jechac.  Powiem szczerze, że jazda w mieście różni się od jazdy po ulicy po za nim. W mieście odpoczniemy na światłach,  a po za miastem ciśniemy calutki czas , jest więcej podjazdów i oczywiście większy wiatr i nie zawsze nawierzchnia daje mozliwosci rozwinięcie dużych prędkości. Dzisiaj na ddr rozwinąłem max 35 km /h .

Najszybciej jechalem 47,5 km/h.

To by było na tyle. Już niedługo zwiastun ” trip to Gdańsk”

Pozdrawiam.