Archiwa tagu: biegaczki

Wiosna idzie ! Czas szykować się do sezonu + treningi pełną parą!

Cześć.

Dzisiaj pełen energii i wigoru przystępuje do podzielenia się z wami swoimi najnowszymi newsami. Idzie wiosna. W końcu ta upragniona pora. Dzisiaj na termometrach było powyżej 10 stopni na plusie. Wieczorem, gdy szedłem biegać było nieco chłodniej ale i tak ciepło. Termometr wskazywał 6 stopni.

Czas na lżejsze ubranie. Cieplej się robi to i do biegania trzeba mniej warstw. Dzisiaj wziąłem tylko ze sobą ciepłe getry,  spodenki bez dresów, pod spodem bluza i na wierzch wiatrówka przeciwdeszczowa, która jednocześnie jest izotermiczna.

Jak warunki do biegania? Powiedziałbym, że prawie idealne. Po za tym, że ciemno było znakomicie. Bez wiatru i opadów deszczu. Nawierzchnia sucha , taka jaka powinna być. W takich warunkach aż się chce pokonywać kolejne metry. I pewnie też z taką pozytywną energią pisze tego posta. Dzisiaj było na prawdę świetnie.

Co mnie nie zaskoczyło to fakt, że coraz więcej biegaczy na tej mojej trasie. Spotkałem dziś aż 4 pod drogą. Z jednym biegłem równo,  innych zaś mijałem.  To niesamowite,  że coraz więcej ludzi chce dbać o swoją kondycje. Najważniejsze, że każdy biegł swoim równym tempem. Nikt się nie gonił ani nie przyspieszał.  I tak powinno być. Każdy z nas ma inny rodzaj treningu, na konnym etapie jest i ma swoje indywidualne tempo.

Ja jestem zadowolony bo wróciłem do czasów sprzed zimy. Pierwszy trening z czasem 10 minut już mam za sobą k jestem na prawdę z siebie zadowolony. Doceniam każdy udany trening i cieszę się gdy go skończę. Oczywiście mam swój cel, do którego dążę.

Mój czas treningowy się wydłuża,  a mi bieganie sprawia coraz większą frajdę tymbardziej, że jest coraz widniej i już niedługo będę biegał w zupełnie jasnej perspektywie.

Dzisiejszy dzień był bardzo pracowitym. Nie dlatego, że szkoła,  po części przyczyniło się to do napięcia mojego grafiku.  Jak już mówiłem idzie wiosna. Czas na rower. Pierw jednak trzeba go do tego sezonu przygotować.

Od razu po szkole zabrałem się za robotę. Zacząłem od oczyszczenia. To najgorsza i najbardziej złudna robota jaką może wykonywać rowerzysta amator. Niby to takie proste wyczyscić. Pół godzinki szmatą przejechać i gotowe. Są miejsce, na które pół godziny to mało.

Zacząłem czysczenie od łańcucha.  Teoretycznie powinno się go zdjąć , włożyć do butelki, odczekać kilka dnia i na nowo go założyć. Ja jednak nie bawiłam się to i znalazłem swój unikatowy nieco dłuższy sposób.

Wlałem w słoiczek benzyny ekstrakcyjnej. Czyli takiej zwykłej bezołowiowa 95. Pędzlem starannie wwyczyściłem każdy zakamarek jaki był tylko możliwe. Brudu było tyle, że zajęło mi to z 2 godziny.

Rower wyczyszczony.  Teraz pozostało mi tylko wyregulować hamulce. Kłóci nieco się starły.  Nieco ? Do połowy.  Jestem w takim miejscu gdzie już nie stykają się z obreczą.  Co trzeba zrobić ? Kupić nowe ? Wymontować je i na nowo przykręcić tak , aby stykały się z obreczą,  a manetka żeby łapała od razu. Po tych drobnych naprawach można ruszać w drogę.

Planuje wyjazd na sobotę o ile pogoda dopisze. Zobaczymy jak to wyjdzie. Na razie się żegnam.  Komentujcie jak to u was wygląda z przygotowaniem do sezonu.

Pozdrawiam.