życiowy blog

Hej

Dzisiaj w ten piękny pogodny dzień, gdzie po majowej zimie zrobiło się cieplej postanowiłem odświeżyć swojego bloga. Notki pisane o rowerze były do tej pory tematem numer jeden i celem istnienia tego bloga. Wraz z kreatywnością moich szarych komórek postanowiłem nieco ogólniej poszerzyć swoją ” działalność „. Czy ktoś to przeczyta czy nie i tak piszę to dla swojej swobody. Dla przyjemności. Aby nauczyć się systematycznej pracy nad sobą. Co ciekawe do pracy nad tym aspektem bardzo przydatne jest zajęcie, które powtarzasz regularnie lub masz zaplanowane. Przykładem może być jakiś trening albo tak jak w moich przypadku i trening i blog jednocześnie. Systematyczność jest ważna. Często w byciu systematycznym przeszkadza nam brak motywacji lub lenistwo. A kto nie lubi leniuchować?

Postanowiłem połączyć życie codzienne, codzienne sprawy z życiem sportowym. Pokazać swoje życie, przelać je na internetowy papier, dzielić się swoim spostrzeżeniami i opiniami na dany temat, także dawać przykład swoim doświadczeniem. Doświadczenie jest w życiu bardzo ważne. Kto sobie nie ceni w dzisiejszym świecie doświadczenia?

Każdy się boi. To nie jest tajemnicą od dziś. Pracodawca bo do tego zmierzam. Woli zatrudnić pracownika, który ma obycia i wie na czym polega dana praca lub obowiązek. Dlaczego ? Bardzo prosta odpowiedź. Doświadczony pracownik przy dużym dziennym obrocie to brak problemów, gwarancja powodzenia, brak zmarnowanego czasu na przyuczanie. To są tak jakby zalety dla pracodawcy i pracownika. Tylko jak zdobyć to doświadczenie ?

Świat ułożył się nam w taki sposób, że ludzie bojąc się zatrudniać samouczków czy amatorów wolą zapłacić komuś doświadczonemu. Każdy zwraca uwagę na to czy ktoś ileś czasu coś robił. Jeśli zaczynam dopiero pracę to gdzie niby mam ją znaleźć? Patrząc wstecz dochodzimy do wniosku, że DOŚWIADCZONY pracownik kiedyś też tak jak my zaczynał swoją przygodę z pracą, nie wiedział na czym, co polega. Jak więc zdobył to doświadczenie ?

Świat poszukiwania pracy nie kończy się na jednym ogłoszeniu czy na ogłoszeniach z jednego dnia. Czasami do znalezienia tej odpowiedniej pracy potrzeba nawet do pół roku, a czasem i dłużej. Najlepiej szukać tak długo aż się znajdzie. Na szczęście na ten stan to pracownik jest rozchwytywany,a  nie na odwrót jak to było jeszcze z rok, dwa lata temu. Bezrobocie maleje, dlaczego ?

Odpowiedź jest prosta. Spójrzmy na wołanie naszego rządu. Pamiętacie jak ówczesny rząd nawoływał żeby matki rodziły dzieci bo nikt nie będzie mógł pracować na nasze emerytury. Program 500 – + przecież powstał w tym celu. Więc dochodzimy do wniosku, że wchodzimy w niż demograficzny. Ludności jest coraz mniej. Przeważnie do pracy są przyjmowani ludzie w wieku 20-29 lat. Przyszedł czas, gdzie w szkołach jest coraz mniej dzieci lub klas. Tak było kilka lat temu, a dopiero teraz to się odbija. Kiedyś chodząc do gimnazjum było 5 klas na moim roczniku, w roku niżej już 4 klasy, w roku niżej tylko 4 klasy i po 20 osób.

Dać szansę młodemu pracownikowi nie jest łatwo. Nie ma doświadczenia ale posiada chęci i to się liczy.

Dzisiaj taki blog na życie. Temat pracy zostanie jeszcze tutaj poruszany. Być może w następnym wpisie. Wtedy podejmę się skomentowania najgorszej rzeczy dla pracodawcy. Zarobki. To o nie chodzi najczęściej i są one najczęstszym powodem i priorytetem do odrzucenia oferty bądź nie.

Pozdrawiam i zapraszam na kolejny wpis. Już w czwartek 25 maja. Zawsze o 22.

Wyjazd do SIANOWA !

Cześć.

Pisząc tego posta mamy piątek. W niedzielę czyli 9.04.2017 roku wybrałem się na wyprawę do Sianowa. Na początku warto wspomnieć co to za miejsce. Znajduję się tam sanktuarium Matki Boskiej Sianowskiej. Wszystkie znaki prowadzące na drzewach kierują właśnie tam. Odbywają się także pielgrzymki w to miejsce. Idzie się około jednego dnia. Jest odprawiana msza święta.

Jak wygląda to miejsce?

Zobaczycie sami w moim nowym filmie, którego link pojawi się w tym miejscu zaraz po jego wstawieniu. O tu …

Tymczasem opowiem wam jak wyglądała ta podróż. Oczywiście była zaplanowana przeze mnie ale szlak został zaczerpnięty z internetu. I właśnie w tym miejscu umieszczam link do stronki nie tylko z tym szlakiem ” zielonym ” co jechałem ale też są tam inne, które w najbliższym czasie pokażę. Tu link … http://rowery.trojmiasto.pl/Szlaki-rowerowe-w-Gminie-Kartuzy-n85785.html

Znajduję się tu dokładna mapka jak dojechać. Jeszcze raz przypomnę, aby jechać tak jak na filmie należy kierować się ” zielonym szlakiem ” czyli jest taka zielona poprzeczna kreska na drzewach, a u góry namalowany jest rower.

Skąd zacząłem?

Zacząłem z miejscowości Kartuzy, a dokładniej w miejscu ” ławka Assesora” , gdzie pokazuję mapkę w formie tablicy. Optymalnie trasa zielonego szlaku zaczyna się w kartuskiej Kolegiacie. Ten taki wielki kościół, co ma dach w kształcie trumny. Od tamtego miejsca najlepiej zacząć. Radziłbym też wydrukować sobie mapę szlaku bo jak zaraz się okażę nie jest on w niektórych miejscach aż tak dobrze oznaczony.

To zaczynamy…

Jedziemy według wskazówek. Wjeżdżając do lasu mamy tylko jedną ścieżkę , gdzie praktycznie nie da się zgubić, innej nie ma. Po przejechaniu stawów śródleśnych po kilometrze może dwóch dojeżdżamy do rozwidlenia. Tam skręcamy na prawo. Na lewo wrócilibyśmy z powrotem.

Następnie jedziemy bez przeszkód. W niektórych miejscach zdarzy się błoto ale stabilnie. Ważne aby kierować się zielonymi oznaczeniami. Czasami będą one mało widoczne, ponieważ te oznaczenia będą tak jakby ” wyblakłe „. Jednak da się rozczytać. Jadąc dalej dojedziemy do momentu, w którym droga zielonego szlaku ( oznaczenia)  pójdzie do góry i na dół. I tu jest moment, w którym zastanowiłem się, gdzie pojechać. Wybrałem jazdę w dół i był to dobry wybór. Nie wiem, co się stanie jak pojedziecie do góry.

Po drodze jadąc tym szlakiem miniemy Zamek Łapalice. Można do niego wstąpić jeśli macie czas. Budynek grozi zawaleniem więc wchodzicie na własną odpowiedzialność. Za zamkiem piękny zjazd, w którym można osiągnąć piękną prędkość. Potem jedziemy według oznaczeń. Uwaga ! jeśli jest rozwidlenie, a nie ma oznaczenia znaczy, że macie jechać prosto.

Wyjeżdżamy na ulicę za stacją benzynową LOTOS. Skręcamy na lewo, aby po kilku metrach w najbliższą uliczkę skręcić na prawo. Na przeciwko, gdzie mamy skręcić jest Sklep u ” Stasia ” czy coś takiego. Jakieś delikatesy tam są. Dalej jedziemy asfaltem według oznaczeń, przejeżdżamy przez tory i dalej prosto ile fabryka dała.

W tym miejscu, w którym kończy się pierwsza część, dojeżdżam do końca Łapalic. Dalej jedziecie prosto aż do ulicy, co pokażę w drugiej części filmu.

Do tego momentu trasa nie sprawiała jakiegoś problemu. Pogoda umiarkowana, potem zrobiło się bardzo ciepło ale wiecznie. Polecam na taką pogodę rękawiczki.

Rowerem po szlaku 4

Cześć.

Jak widzicie za oknem pogoda nas nie rozpieszcza. Co dopiero zrobiło się ciepło, a znów przyszło ochłodzenia i narzekamy na to, że za zimno. No niestety szybko przyzwyczajamy się do ciepłego. Pamiętam jak była jeszcze zima. Wtedy narzekaliśmy na ujemne temperatury, a jak zrobiło się lekko po wyżej zera to było to dla nas zbawienne ciepło. Człowiek z natury znacznie szybciej aklimatyzuje się z zimnego na ciepło niż na odwrót. Jednak ku mojego zaskoczenia, gdy kończy się zima to później odkładamy nasze zimowe kurtki. Często to właśnie ubiór ma ogromny wpływ na odczuwalną temperaturę.

W mojej kolejne trasie, w której byłem aż tak zimno nie było. Powiem o wiele bardziej optymistycznie. Było 18 stopni. Lekko się chmurzyło. Z początku myślałem, że pada deszcz ale okazało się, że to mini komary, które kąsały mnie podczas jazdy i mimowolnie wpadały na mnie dając odczucie padającego deszczu.

Zanim przejdę do analizy mapy mojej wyprawy powiem o stanie drogi oraz o kilometrach bo to też ważne. Zrobiłem 13 km , średnia prędkość też 13. Stan drogi – las. Przez większość drogi był to leśny szutr, czasem zdarzało się ogromne błoto, które sprawiało, że trzeba było przeprowadzać rower. Również piasek uniemożliwiał kontynuację jazdy na wąskich oponach. Jadąc szlakiem 4 – tym bo takim jechałem musicie przygotować się na chwilę z ciężkimi podjazdami ale też są chwilę, gdzie klniecie na błoto i też są chwilę, gdzie jedziecie po kamieniach i w końcu chwile z pięknymi widokami ( przez cały czas) oraz drogą, gdzie można normalnie przejechać.

Wyjechałem o godzinie 17, wróciłem o godzinie 19. Ogólnie mówiąc ścieżka zaznaczona na mapie ma 13 km ale ja jak to ja, przejechałem 30 jak zresztą mówiłem na filmiku. Jeśli go jeszcze nie oglądaliście to 7 kwietnia 2017 roku będzie on dostępny na moim kanale. Link dla przypomnienia umieszczę na końcu wpisu.

Zdjęcia zrobiłem w googlach tkzw. screeny. I kilka słów objaśnień. Czerwone kółko oznacza miejsca postojów. Żółte kółko oznacza miejsce pomnika, o którym mówiłem w filmie jeśli ktoś chciałbym go zobaczyć. Numeracja rzymska oznacza liczbę porządkową moich postojów. Na zwykłej mapie niestety nie ma w pełni zaznaczonej ścieżki bo nie należy ona do gminnych dróg ale spokojnie, traficie. Na drzewach co około 100 metrów są oznaczenia numerem 4. Raz jest to czerwony kolor, raz czarny, zależy od gustu człowieka, który to oznaczał. Kierujemy się cały czas tym numerem. Praktycznie od początku wjeżdżając w las kartuski nowo wybudowaną ścieżką leśną mamy bardzo dobrze widoczny numer szlaku czyli ścieżki pożarowej.

Co bardzo ważne. Jeśli chcecie zrobić pętle tak jak ja musicie po wyjeździe z lasu i wspinaczce na tą dużą górę, gdzie widziałem zająca skręcić w lewo i kierować się cały czas prosto. Następnym punktem zwrotnym jest skręt za przystankiem autobusowym na lewo. I potem już kierujemy się znakami informacyjnymi na wspomniane Kaliska. W ten sposób zrobicie sobie pętelkę.

Droga jest przeznaczona jak najbardziej dla rowerów górskich, crossowych, trekkingowych. Miejskim raczej nie pojedziesz.

Czas na zdjęcia. Będzie ich sztuk 5. I część mapki, druga, trzecia, czwarta oraz całość. Powodzenia na trasie. Zapraszam do komentowania i odkrywania Kaszub na nowo.

Bardzo ważne ! Jeśli chcesz wesprzeć niepełnosprawne dzieci bawiąc się, spędzając wolny czas , odpoczywając aktywnie i przy okazji robisz tym kilometry to rób to z aplikacją endomondo. Każdy kilometr to pieniądze zebrane na leczenie dzieci chorych na poważne schorzenia.

Będę ogromnie wdzięczny jeśli przekażesz tą informację wyświetloną na czerwono dalej, udostępnisz na fejsie lub innych portalach. Jeśli udostępnisz napisz na blogu w komentarzu ” Udostępniłem endomondo” żebym wiedział komu podziękować. Listę osób, które to udostępnią wymienię z imienia i nazwiska w swoim filmie wyróżniając ich w ten sposób. Poniżej link do kanału. I mapki :

https://goo.gl/photos/GkGngFd1PPcxQBU89

kanał :

https://www.youtube.com/channel/UCjyx0KFHQPdw-52EAfTk3yw

Rowerowy piątek ! Jazda w błocie i piasku

Cześć.

Jeśli jeszcze nie oglądaliście mojego nowego filmu to poniżej znajduje się link bezpośrednio do niego. Z każdym filmem wrzucam jakieś poprawki, aby coraz bardziej go ulepszać i aby przekaz był jasny i czytelny. Co ważne. Jeśli podobał ci się film daj łapkę w górę, jeśli chcesz mnie oglądać więcej to subskrybuj kanał ( czerwony przycisk).

A teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu. Wybrałem się już w kolejną wyprawę. I z tej wycieczki będzie film, który jest już w trakcie montażu i realizacji.

Wybrałem się w piątkowe popołudnie. Pogoda jak zawsze, gdy jadę była idealna. Pierwszy raz po długim czasie temperatura osiągnęła 20 stopni w cieniu. Dla mnie takie warunki pogodowe przy bezchmurnym niebie to są warunki, przy których można jeździć bez zawahania do później nocy.

Moim celem był krótki wyjazd ok. 30 km. Dla niektórych do dużo, dla mnie to na rozgrzewkę lub na pół dnia. Wyjechałem od siebie jak zawsze i wjechałem w leśną ścieżkę. Droga jak na początku była bardzo przyjazna ale później zaczęły się kłopoty. Wjechałem w błoto i to dosłownie. Rower trzeba było prowadzić na odcinku 100 metrów bo nie dało się przejść, a co dopiero przejechać.

Potem było znów w miarę normalnie. Myślałem, że zaczyna kropić ale okazało się, że to małe muszki sprawiały takie wrażenie. Komary zaczęły nawet atakować więc wszystko to, co w lesie można spotkać spotkałem. Po kilku odpoczynkach jechałem dalej.

Do końca nie wiedziałem dokąd jadę. Zdawałem się na intuicję. Szlak, którym jechałem nazywał się 4. Był to trudny szlak. Koła traciły przyczepność na piasku. Trzeba było w niektórych miejscach prowadzić rower. Ogólnie mówiąc wszystkie ekstremalne rzeczy były. Nawet była wąska leśna górka, która miała w sobie mnóstwo kamieni.

W końcu wyjechałem koło Smołdzina, gdzie skręciłem na Kobysewo, a potem na Kaliska kartuskie. Zrobiłem sobie taką pętelkę.

Więcej oczywiście zobaczycie na filmie, który ma zostać zrobiony na czwartek. Także na spokojnie sobie to zmontuje. Następny wyjazd planuje już niedługo.

Trzeba jeszcze zrobić przegląd więc poniedziałek jadę na przegląd. Wymienię klocki hamulcowe. Zredukuję luzy. Wycentruje koło.

Sezon zaczęty z bardzo pozytywną energię i oby tak dalej. Pozdrawiam i zapraszam do kręcenia kilometrów.

nowy film ! przerwa w bieganiu !

Czeeesc.

Na końcu zeszłego tygodnia mówiłem wam na temat mojej kontuzji. Opowiadałem bardzo ogólnikowo jak leczyć kontuzje. Wyłączyłem ją ale niezbyt dobrze. Ból minął ale gdy znów poszedłem na trening , zaczęło się to samo…

To samo z małą różnicą.  Wcześniej bolało po treningu i nie dało się chodzić. Teraz bolało w trakcie treningu, co już było oznaką , że kontuzja nie do końca została wyłączona. Zaczęło mnie boleć już na rozgrzewce , była to oznaką, że nie powinienem go kontynuować.  Nie powinienem wychodzić z domu przez kolejny tydzień ale nie mogłem wstrzymać się od treningów.  Tymbardziej, że niedługo zawody, do których tak bardzo się przygotowuje…

No cóż,  pobiegłem i już znalazłem powód. Na asfalcie bolało mniej, jak zbiegłem na nierowność na trawie to zaczęło boleć.  Noga nie była wyleczona i znów mikropęknięcia.  Należy zapamiętać , jeśli cię nie boli to nie znaczy, że jesteś już zdrowy. Drugi mój błąd to zbyt intensywny trening. Wcisnąłem od razu pełny gaz, a powinienem zacząć od truchtu.

Na tym etapie co jestem już samoczynnie biegam szybko. Nie umiem truchtac.  Czas się nauczyć.  Teraz trzeba zrobić przymusową przerwę 3 tygodnie bez względu na to czy już nie boli. Noga odpocznie. Żeby w ogóle myśleć o starcie w zawodach trzeba tak zrobić.

Wczoraj bolało , dzisiaj już mogę normalnie tak jak to zawsze schodzić dynamicznie po schodach. Kontuzje uznam za wyleczona gdy będę mógł stanąć na chorej nodze , a drugą uniesc w powietrze. Na razie boli.

Co w moim rowerowym świecie.

Pogoda zrobiła się idealna. Ciepło , słoneczne popołudnia i to co najlepsze bezchmurne niebo.

W niedzielę wyjechalem na rower. Około jednastej. Dzień zapowiadał się idealnie. Dawno nie było takich dni , że była taka ładna pogoda .

Już jutro pojawi się nowy film z tego dnia. Dla odmiany wybrałem się na leśne ścieżki w pobliżu. Zrobiłem 30 km w ciągu 2 godzin. Średnia to 15km / h . Po raz pierwszy jadąc po lesie dostrzegłem wady i zalety takiej jazdy. Film emanuje bardzo pozytywną energia, co na pewno przełoży się na oglądalność.

Mój film ma też nowe napisy. Specjalnie też dobrałem podkłady muzyczne. Powiem szczerze , że wyszło to idealnie. Z resztą sami zobaczycie. Przez najbliższe odcinki skupie bardziej na jeździe po okolicach aby pokazać wam jak to wygląda na kaszubach.

To tyle na dziś. Zapraszam na mój kanał na you tube, który jest w specjalnej zakładce na tym blogu.

Jak radzić sobie z kontuzjami

Cześć.

Może nie jestem jakimś tam specjalistą w tematach kontuzji ale ze swojego doświadczenia troszkę wam powiem na dzisiejszy tytułowy temat. Jak radzić sobie z kontuzjami?

Kontuzja przede wszystkim jest tu skierowana do wszystkich tych,którzy uprawiają jakikolwiek sport. Zazwyczaj jeśli chodzi o przyczyny każdy odpowie słynne ” za krótka rozgrzewka lub w ogóle jej nie było „. Z rozgrzewką bywa różnie. Nie wiemy jak ma wyglądać , ile czasu ma trwać , jakie ćwiczenia robić. W tej sprawie mogę tylko powiedzieć o własnym doświadczeniu. Jak u mnie wygląda rozgrzewka ?

Zaczynam od truchtu i konczę tak samo. Pierw zaczynam od góry w biegu. Czyli ramiona, jak to w szkole się robi. Potem dół czyli nogi , wszystko w biegu, zero przerwy, zadyszka ma być bo to jest trening. Nie idziemy coś trenować żeby się nie zmeczyc. Jeśli chodzi o dół to głównie skipy oraz przeskoki z nogi na nogę . Potem przechodze do tkzw. Rozciągania.  Z doświadczenia wiem, że najlepiej rozciąga się mięśnie na gorąco. Czyli po rozgrzaniu i po treningu po chwilowym odpoczynku.

Czasem zdarza się tak, że to rozciąganie zrobię na odwal.  I wtedy są tego konsekwencje. Winna też nie jest sama rozgrzewka. Podam tu na przykładzie biegania co zrobić profilaktycznie by szybciej dojść do zdrowia po razie.

Przyczyną kontuzji jesli chodzi o biegi są :

Obuwie – niedostosowane do naszej stopy może źle przenosić nasze siły lub uciekać w niektórych miejscach.  Uraz może pojawić się niespodziewanie.

Zmiana intensywności biegu – raz szybciej raz wolniej.

Zmiana mechaniki kroku-  to dotyczyło mnie. Próby i błędy, które ułożenie stopy jest wygodniejsze by biec szybko ale się nie zmeczyc.  Najlepiej biec luźno.  Szkoda, że wiem to po fakcie , że stopa sama dostosuje się do podłoża.

I na koniec brak rozgrzewki lub zła jej organizacja czyli to, co mówiłem wczesniej.

Teraz konkreciki co zrobić jak już masz kontuzje lub uraz lub coś cię boli :

- nie biegaj , odpuść sobie dwa czy 3 treningi nawet jesli po 1 odpuszczeniu już nie boli. Nagle wybiegniesz i znów zacznie cię bolec.  Tkanki narastają wolno.

- Smaruj żelami typu fastumy itp.

- jesli ból uniemożliwia ci chodzenie zostań w domu na parę dni i nie chodź

- ochładzaj uraz zimną wodą

Może te rady są banalne ale podstawowa profilaktyka według mnie pozwala na eliminacje poważniejszych kontuzji, które mogły by nas w zupełności wykluczyć.

Dlaczego o tym pisze ?

Miałem niedawno uraz i odpuscilem sobie dwa treningi. Choć dzisiaj było już dobrze i nie bolało to i tak wolałem jeszcze nie biegać. Każdy krok sprawiał ból , który nasilal się przy obciążeniu.  Nogą była przeciazona od zmiennej motoryki biegu i pewnie też intensywności biegu.

Jest już drugi odcinek filmu na you tube.  Znaki, które się wykluczają.  Niby nic takiego, nie utrudnia to życia ale jak coś robić to porządnie.  Druga sprawa to nie oznaczona ścieżka , zero znaków i dziwna 5 metrowy pas dla rowerów.  Jak wyglądają ścieżki rowerowe w Polsce. Zajrzyj na You Tube.

Link dołączę jutro …

Kontuzje się zdarzają

cześć.

Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o kontuzjach jakie mogą się przytrafić niemal każdemu. Czy to na rowerze czy podczas biegania czy też podczas zwykłej przebieżki na autobus.

Właśnie jestem już po tygodniowej przerwie związanej z chorobą, a tu znów pech. Doznałem urazu śródstopia lub też kości strzałkowej pod kostką. Jeszcze nie wiem, co to dokładniej jest.

W poniedziałek odbyłem jeden trening. Nacisk był ogromny, ponieważ pobiłem swoją czasówkę aż o 5 minut. Jednak mimo przebiegniętej dalszej odległości i szybszego tempa z początku było dobrze. Nad ranem też obudziłem się w świetnej formie.

Po ubraniu butów do szkoły zaczął się lekki ból w stopie. I gdybym nie szedł dalej wszystko byłoby okej ale do szkoły trzeba było iść. Ból narastał, a ja chodziłem z nim przez całą szkołę.

Myślę, że to wina butów. Były za luźne, a stopa po treningu była troszkę naderwana. W sensie wiązania stawów.

I teraz jest problem bo już kiedyś miałem taki przypadek. Znów tydzień przerwy w treningach. Na prawdę uwielbiam takie przypadki, tym bardziej, że już jestem po tygodniowej przerwie.

Przygotowując się do majowych zawodów czasu jest sporo. Chciałbym się jak najlepiej przygotować i każda przerwa nie jest mi na rękę.

No cóż ale zdrowie ważniejsze i będzie trzeba sobie odpuścić trochę treningów. Zapewne ten jutrzejszy i piątkowy.

Na pocieszenie mam dobrą wiadomość. Drugi odcinek z mojej nowej serii już prawie gotowy. Emisja w sobotę o 20. Pierwszy odcinek miał tyle wyświetleń co zeszłe w rok więc są postępy. Cieszę się, z każdego wyświetlenia, które się pojawi.

O odcinku dokładniej powiem w czwartek. Wtedy też zrelacjonuje plany na najbliższy tydzień. Pozdrawiam.

Tygodniowa przerwa

Cześć.

Zaczynamy kolejny tydzień po tygodniowej przerwie. Czasem zdarza się , że człowiek po prostu się nie czuje albo weźmie go jakaś niespodziewana choroba. Wiosna to jej urok. Nadeszły silniejsze wiatry i wraz z niedzielnym wypadem było coraz gorzej. Zaczęło się od kataru, skończyło się na kaszlu. Treningów brak. Tygodniowa przerwa spowodowała lekki zastój w planach przygotowawczych.

W poniedziałek wracamy do biegania i już na spokojnie będziemy się przygotowywać. Mam jakiś swój cel od początku zanim zacząłem ale jest jeszcze jeden. Każdy z nas jak biega to albo dla przyjemności albo chce coś osiągnąć. Mój jest ten drugi ale doszedł jeszcze jeden bardzo ważny. Otóż jest okazja aby wystartować w zawodach. Nazywa się to ” bieg przełajowy”. Liczba uczestników niestety jest ograniczona ale z tego co patrzałem zapisało się dopiero 12 osób więc nie jest źle. Wpisowe jest bardzo niskie bo około 20 zł. Na mecie dostaje się nagrody.

Myślę, że warto spróbować swoich sił w takich biegach. Tym bardziej, że wpisowe jest symboliczne, a jednocześnie mogę poczuć się doceniony. Moja praca nie pójdzie na marne.

Choroba jak to choroba. Nieleczone przeziębienie trwa 7 dni, a leczone tydzień. Na to samo wychodzi. Od poniedziałku zaczynamy jechać ostatnią serię po 15 minut. Bieg dopiero pod koniec kwietnia więc mamy mnóstwo czasu by przygotować formę do zawodów.

Druga bardzo ważna rzecz. Już jutro o godzinie 20 wystartuje nowa seria moich filmów. Film już jest na youtube ale dopiero jutro zostanie odblokowany do publicznego wglądu. Link zamieszczę na końcu tego wpisu więc bądźcie uważni. Od tego momentu moje filmy będą dodawane co tydzień o tej samej godzinie. Po 10 filmach będzie 2tygodniowa przerwa i potem znów coś innego. Szykuje się ciekawie bo sam jestem bardzo zadowolony ze swojej kreatywnej produkcji. Jedna uwaga, która z resztą widnieje zaraz na górze w opisie, aby oglądać film w jakości HD. Gdy obejrzymy w niskiej jakości obraz będzie przyciemniony, niewyraźny. Serwis niestety gubi jakoś i jest to duży problem.

Pierwszy raz w moich filmach pojawię się ja od przodu. Zazwyczaj te filmy były robione w ten sposób, że pokazywałem plener i mówiłem. Teraz będzie to inaczej wyglądało.

Sezon rowerowy jeszcze nie zaczęty ale spokojnie zacznie się już za tydzień. Dokładnie 25 i 26, będą to dwa dni nowego sezonu. Jeśli pogoda dopisze to pojawią się dwa krótkie filmy bo jest to bardzo ważny moment. Również odwiedzę wtedy serwis i dokonam wstępnych napraw. A mianowicie to, co nas najbardziej nęka. Luzy na kołach tkzw. bicie. Niestety nie mam klucza do naciągania szprych i nie poradzę sobie z tym bez niego.

Dzisiaj jest sobota. Jutro o 20 nagranie będzie dostępne dla wszystkich. Czytelnicy mojego bloga mogą obejrzeć już teraz. Zapraszam do oglądania. Jeśli spodoba ci się film zostaw łapkę w górę, zasubskrybuj mój kanał i udostępnij znajomym, aby jak najwięcej osób obejrzało film.

Wypad rowerowy ! Zimny wiatr i pierwsze wymuszenia !

Cześć

Powtarzam to jak mantre i chyba będę do momentu , gdy zrobi się na prawdę ciepło. Jest coraz cieplej. Czuć różnice między lutym, a marcem.  Pamiętam te mrozy,  które denerwowały każdego.

Dzisiejszego dnia temperatura utrzymywała się na poziomie 4,5 stopni. Na bieganie to pogoda w sam raz jeśli się ciepło ubierzesz.  Na rower troszkę za zimno ale też się da ubrać , by nie zmarznąć.

Korzystając z nie deszczowej pogody postanowiłem wyjechać na godzinny Wypad rowerowy. Okazało się, że przedłużył się do 2 godzin. Wyjechałam z intencją żeby nagrać kolejny odcinek na Youtube.  Na razie montuje pierwszy odcinek. Cała seria będzie puszczona cyklicznie w jakiś dzień.  Ogólnie mówiąc już się dzieje. Będzie to coś innego niż dotychczas.

Tematem drugiego odcinka będzie rowerowy bubel.  W sumie nie wiem czy można go tak nazwać dobitnie ale projektant chyba zapomniał postawić znaki. W przypadku drugiej ścieżki , a właściwie ciągu rowerowo pieszego znowu natrafiamy na sprzeczność znaków. Kto te znaki projektował,  nie wiem ale nieźle to wygląda. Ten bubel akurat nie razi tak w oczy jak rozpoczynająca się ścieżka rowerowa bez znaku i kończy się też bez znaku wysokim zjazdem z krawężnika. Pytanie teraz. Być może ludzie wiedzą,  że czerwone coś to ścieżka rowerowa. Jednak byłem w mieście , gdzie czerwony oznaczał chodnik , a ścieżka była asfaltowa.

Na końcu tej ścieżki , gdzieś 50 metrów przed postawiono znak rozpoczynający ścieżkę . To czemu nie zaprojektował znaków wcześniej. ?

Dzisiaj jechało mi się bardzo dobrze. Mimo zimnego wiatru, który był intensywny wraz z dużą prędkością, udało mi się jechać w miarę spokojnie. Zrobiłem kółko dookoła swojej miejscowości i poleciałem na miasto leśną ścieżką.  Wszystko fajnie gdyby nie leżące na środku drzewo.

W mieście jak w mieście. Przybyło ścieżek rowerowych. Moje miasto się rozwija i jestem z tego bardzo dumny. Rundka po mieście to stała trasa.  Do promenady przez park i do domu. W parku mnóstwo ludzi, zakochanych par. To jedyne miejsce , gdzie można udać się na jakieś spotkanie.

Na promenadzie zaczęło się. Ludzie zamiast iść swoją ścieżką wchodzą na drogę dla rowerów. Nie żeby mi to przeszkadzało ale z prędkości 40 km na godzinę trudno wyhamować na odcinku 5 metrów.

Spotkała mnie też miła sytuacja. Przepusciłem panią na pasach za co bardzo mi podziękowała.  Uprzejmość to podstawa. Wracając do domu zaliczyłem dwa wymuszenia. W jednej sytuacji kierowca samochodu marki x nie zatrzymał się na przyjeździe dla rowerów. W drugiej sytuacji to rondo. Przepisy o ile mi wiadomo mówią, że jadąc na rondzie ścieżką przejeżdżającego rowerzyste musi przepuscić kierowca wjeżdżający na to rondo.

Jest to sporna sytuacja bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś cię przepuści , a kiedy nie. Wcisnij się na chama bo masz pierwszeństwo i kup nowy rower. Lepiej mieć zasadę ograniczonego zaufania. Kierowcy z GKA jeszcze nie są przyzwyczajeni do rowerzystów.  Niektórzy po prostu nie znają pprzepisów.  Dotyczy się to obu stron.

Dzień jak dzien ale fajnie było. Teraz ma być ciepło , a więc środa zapewne bedzie rowerowa.

Pozdrawiam.

Lazurowy księżyc – i bez oświetlenia można śmigać

Dobry Wieczór

Dzisiaj pisze ten wpis z nadzwyczajną energią. Zawsze po treningu na twarzy pojawia się szczery uśmiech. Ci, co siedzą przed telewizorami i tylko narzekają jakie to życie jest bez sensu, życzę im z całego serducha powodzenia. Niech żałują ci, co nie wykonują swoich pasji. Tylko to, co lubimy daje nam poczucie niezwykłej energii.

Kolejny trening za sobą. Dzisiaj był niezwykły dzień. Zacząłem drugą fazę treningów. Opanowałem nową technikę kroku. Ależ dzisiaj się działo. Do tego brak opadów atmosferycznych. Brak wiatru powodował , że nawet temperatura 4 stopnie wydawała się optymalna.

Tak na prawdę to czy będzie nam ciepło czy zimno zależy od naszego ubioru. Może być 15 stopni, a ty wyjedziesz na krótkim rękawku i powiesz, że zimno. To nie pogoda na bieganie bo zimno. Tak samo jak na zimę ubierasz kurtkę i żyjesz,  tak powinna układać nasza motywacja. Z nią po części było ciężko. Jednak teraz już tylko szukam tych dni, w których mogę biegać lub jechać rowerem. Zaczęło mi to sprawiać radość, która jest nie do pisania. Po osiągniętym celu czujesz się tak szczęśliwy. Dałem radę zrobić to o czym większość nawet nie zdążyła pomyśleć.

Dzisiejszy dzień był jeszcze wyjątkowy pod względem oświetlenia.  Zamiast latarki podpisałem umowę z firmą księżyc i dzisiejszego dnia współpraca przebiegała bardzo płynnie.  Super biegać pod blaskiem księżyca, gdzie widzimy lazurowe niebo. Bez latarki widać dosłownie wszystko.

Zauważyłem też,  że coraz więcej ludzi biega,  chodzi z kijkami,  jeździ na rowerze.

Dzisiejszy trening był bardzo ważny , ponieważ zacząłem kluczowy etap. Czas biegu nie zwiększył się o 1 minutę ale o 5. Za to serie zmniejszyły się do 3. Jest to bardziej wydany trening i moim zdaniem mniej się znaczyłem.  Być może dlatego, że zacząłem biegać przez srudstopie.  Przekłada stopę od pięty aż do palców podbijając się.  Wydajniejszy i wygodniejszy sposób.

Kroki w biegach mają ogromną wartość. To tak samo jak siłownia.  Pierw robię ćwiczenia dobrze technicznie i powoli by nauczyć się techniki. Gdy opanuje już technikę i wykonuje ćwiczenia poprawnie mogę zwiększyć intensywność. Źle wykonywane ćwiczenia wpływa na kontuzje itp.

Zatem biegajcie, spacerujcie, cokolwiek wam się tam nasunie. Byleby nie siedzieć przed tv i nie narzekać czemu to życie takie nudne. Jak tu zadbać o formę. Można to opisać w 3 krokach.  Dowiedz się jak to zrobić, zrób, docen każdy etap, który zrobiłeś.  Radość przyjdzie sama.

Zapraszam na mojego you tuba , gdzie mam swoje filmiki.

Pozdrawiam.