Archiwa kategorii: Wyprawy rowerowe

Jak radzić sobie z kontuzjami

Cześć.

Może nie jestem jakimś tam specjalistą w tematach kontuzji ale ze swojego doświadczenia troszkę wam powiem na dzisiejszy tytułowy temat. Jak radzić sobie z kontuzjami?

Kontuzja przede wszystkim jest tu skierowana do wszystkich tych,którzy uprawiają jakikolwiek sport. Zazwyczaj jeśli chodzi o przyczyny każdy odpowie słynne ” za krótka rozgrzewka lub w ogóle jej nie było „. Z rozgrzewką bywa różnie. Nie wiemy jak ma wyglądać , ile czasu ma trwać , jakie ćwiczenia robić. W tej sprawie mogę tylko powiedzieć o własnym doświadczeniu. Jak u mnie wygląda rozgrzewka ?

Zaczynam od truchtu i konczę tak samo. Pierw zaczynam od góry w biegu. Czyli ramiona, jak to w szkole się robi. Potem dół czyli nogi , wszystko w biegu, zero przerwy, zadyszka ma być bo to jest trening. Nie idziemy coś trenować żeby się nie zmeczyc. Jeśli chodzi o dół to głównie skipy oraz przeskoki z nogi na nogę . Potem przechodze do tkzw. Rozciągania.  Z doświadczenia wiem, że najlepiej rozciąga się mięśnie na gorąco. Czyli po rozgrzaniu i po treningu po chwilowym odpoczynku.

Czasem zdarza się tak, że to rozciąganie zrobię na odwal.  I wtedy są tego konsekwencje. Winna też nie jest sama rozgrzewka. Podam tu na przykładzie biegania co zrobić profilaktycznie by szybciej dojść do zdrowia po razie.

Przyczyną kontuzji jesli chodzi o biegi są :

Obuwie – niedostosowane do naszej stopy może źle przenosić nasze siły lub uciekać w niektórych miejscach.  Uraz może pojawić się niespodziewanie.

Zmiana intensywności biegu – raz szybciej raz wolniej.

Zmiana mechaniki kroku-  to dotyczyło mnie. Próby i błędy, które ułożenie stopy jest wygodniejsze by biec szybko ale się nie zmeczyc.  Najlepiej biec luźno.  Szkoda, że wiem to po fakcie , że stopa sama dostosuje się do podłoża.

I na koniec brak rozgrzewki lub zła jej organizacja czyli to, co mówiłem wczesniej.

Teraz konkreciki co zrobić jak już masz kontuzje lub uraz lub coś cię boli :

- nie biegaj , odpuść sobie dwa czy 3 treningi nawet jesli po 1 odpuszczeniu już nie boli. Nagle wybiegniesz i znów zacznie cię bolec.  Tkanki narastają wolno.

- Smaruj żelami typu fastumy itp.

- jesli ból uniemożliwia ci chodzenie zostań w domu na parę dni i nie chodź

- ochładzaj uraz zimną wodą

Może te rady są banalne ale podstawowa profilaktyka według mnie pozwala na eliminacje poważniejszych kontuzji, które mogły by nas w zupełności wykluczyć.

Dlaczego o tym pisze ?

Miałem niedawno uraz i odpuscilem sobie dwa treningi. Choć dzisiaj było już dobrze i nie bolało to i tak wolałem jeszcze nie biegać. Każdy krok sprawiał ból , który nasilal się przy obciążeniu.  Nogą była przeciazona od zmiennej motoryki biegu i pewnie też intensywności biegu.

Jest już drugi odcinek filmu na you tube.  Znaki, które się wykluczają.  Niby nic takiego, nie utrudnia to życia ale jak coś robić to porządnie.  Druga sprawa to nie oznaczona ścieżka , zero znaków i dziwna 5 metrowy pas dla rowerów.  Jak wyglądają ścieżki rowerowe w Polsce. Zajrzyj na You Tube.

Link dołączę jutro …

Kontuzje się zdarzają

cześć.

Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o kontuzjach jakie mogą się przytrafić niemal każdemu. Czy to na rowerze czy podczas biegania czy też podczas zwykłej przebieżki na autobus.

Właśnie jestem już po tygodniowej przerwie związanej z chorobą, a tu znów pech. Doznałem urazu śródstopia lub też kości strzałkowej pod kostką. Jeszcze nie wiem, co to dokładniej jest.

W poniedziałek odbyłem jeden trening. Nacisk był ogromny, ponieważ pobiłem swoją czasówkę aż o 5 minut. Jednak mimo przebiegniętej dalszej odległości i szybszego tempa z początku było dobrze. Nad ranem też obudziłem się w świetnej formie.

Po ubraniu butów do szkoły zaczął się lekki ból w stopie. I gdybym nie szedł dalej wszystko byłoby okej ale do szkoły trzeba było iść. Ból narastał, a ja chodziłem z nim przez całą szkołę.

Myślę, że to wina butów. Były za luźne, a stopa po treningu była troszkę naderwana. W sensie wiązania stawów.

I teraz jest problem bo już kiedyś miałem taki przypadek. Znów tydzień przerwy w treningach. Na prawdę uwielbiam takie przypadki, tym bardziej, że już jestem po tygodniowej przerwie.

Przygotowując się do majowych zawodów czasu jest sporo. Chciałbym się jak najlepiej przygotować i każda przerwa nie jest mi na rękę.

No cóż ale zdrowie ważniejsze i będzie trzeba sobie odpuścić trochę treningów. Zapewne ten jutrzejszy i piątkowy.

Na pocieszenie mam dobrą wiadomość. Drugi odcinek z mojej nowej serii już prawie gotowy. Emisja w sobotę o 20. Pierwszy odcinek miał tyle wyświetleń co zeszłe w rok więc są postępy. Cieszę się, z każdego wyświetlenia, które się pojawi.

O odcinku dokładniej powiem w czwartek. Wtedy też zrelacjonuje plany na najbliższy tydzień. Pozdrawiam.

Tygodniowa przerwa

Cześć.

Zaczynamy kolejny tydzień po tygodniowej przerwie. Czasem zdarza się , że człowiek po prostu się nie czuje albo weźmie go jakaś niespodziewana choroba. Wiosna to jej urok. Nadeszły silniejsze wiatry i wraz z niedzielnym wypadem było coraz gorzej. Zaczęło się od kataru, skończyło się na kaszlu. Treningów brak. Tygodniowa przerwa spowodowała lekki zastój w planach przygotowawczych.

W poniedziałek wracamy do biegania i już na spokojnie będziemy się przygotowywać. Mam jakiś swój cel od początku zanim zacząłem ale jest jeszcze jeden. Każdy z nas jak biega to albo dla przyjemności albo chce coś osiągnąć. Mój jest ten drugi ale doszedł jeszcze jeden bardzo ważny. Otóż jest okazja aby wystartować w zawodach. Nazywa się to ” bieg przełajowy”. Liczba uczestników niestety jest ograniczona ale z tego co patrzałem zapisało się dopiero 12 osób więc nie jest źle. Wpisowe jest bardzo niskie bo około 20 zł. Na mecie dostaje się nagrody.

Myślę, że warto spróbować swoich sił w takich biegach. Tym bardziej, że wpisowe jest symboliczne, a jednocześnie mogę poczuć się doceniony. Moja praca nie pójdzie na marne.

Choroba jak to choroba. Nieleczone przeziębienie trwa 7 dni, a leczone tydzień. Na to samo wychodzi. Od poniedziałku zaczynamy jechać ostatnią serię po 15 minut. Bieg dopiero pod koniec kwietnia więc mamy mnóstwo czasu by przygotować formę do zawodów.

Druga bardzo ważna rzecz. Już jutro o godzinie 20 wystartuje nowa seria moich filmów. Film już jest na youtube ale dopiero jutro zostanie odblokowany do publicznego wglądu. Link zamieszczę na końcu tego wpisu więc bądźcie uważni. Od tego momentu moje filmy będą dodawane co tydzień o tej samej godzinie. Po 10 filmach będzie 2tygodniowa przerwa i potem znów coś innego. Szykuje się ciekawie bo sam jestem bardzo zadowolony ze swojej kreatywnej produkcji. Jedna uwaga, która z resztą widnieje zaraz na górze w opisie, aby oglądać film w jakości HD. Gdy obejrzymy w niskiej jakości obraz będzie przyciemniony, niewyraźny. Serwis niestety gubi jakoś i jest to duży problem.

Pierwszy raz w moich filmach pojawię się ja od przodu. Zazwyczaj te filmy były robione w ten sposób, że pokazywałem plener i mówiłem. Teraz będzie to inaczej wyglądało.

Sezon rowerowy jeszcze nie zaczęty ale spokojnie zacznie się już za tydzień. Dokładnie 25 i 26, będą to dwa dni nowego sezonu. Jeśli pogoda dopisze to pojawią się dwa krótkie filmy bo jest to bardzo ważny moment. Również odwiedzę wtedy serwis i dokonam wstępnych napraw. A mianowicie to, co nas najbardziej nęka. Luzy na kołach tkzw. bicie. Niestety nie mam klucza do naciągania szprych i nie poradzę sobie z tym bez niego.

Dzisiaj jest sobota. Jutro o 20 nagranie będzie dostępne dla wszystkich. Czytelnicy mojego bloga mogą obejrzeć już teraz. Zapraszam do oglądania. Jeśli spodoba ci się film zostaw łapkę w górę, zasubskrybuj mój kanał i udostępnij znajomym, aby jak najwięcej osób obejrzało film.

Wypad rowerowy ! Zimny wiatr i pierwsze wymuszenia !

Cześć

Powtarzam to jak mantre i chyba będę do momentu , gdy zrobi się na prawdę ciepło. Jest coraz cieplej. Czuć różnice między lutym, a marcem.  Pamiętam te mrozy,  które denerwowały każdego.

Dzisiejszego dnia temperatura utrzymywała się na poziomie 4,5 stopni. Na bieganie to pogoda w sam raz jeśli się ciepło ubierzesz.  Na rower troszkę za zimno ale też się da ubrać , by nie zmarznąć.

Korzystając z nie deszczowej pogody postanowiłem wyjechać na godzinny Wypad rowerowy. Okazało się, że przedłużył się do 2 godzin. Wyjechałam z intencją żeby nagrać kolejny odcinek na Youtube.  Na razie montuje pierwszy odcinek. Cała seria będzie puszczona cyklicznie w jakiś dzień.  Ogólnie mówiąc już się dzieje. Będzie to coś innego niż dotychczas.

Tematem drugiego odcinka będzie rowerowy bubel.  W sumie nie wiem czy można go tak nazwać dobitnie ale projektant chyba zapomniał postawić znaki. W przypadku drugiej ścieżki , a właściwie ciągu rowerowo pieszego znowu natrafiamy na sprzeczność znaków. Kto te znaki projektował,  nie wiem ale nieźle to wygląda. Ten bubel akurat nie razi tak w oczy jak rozpoczynająca się ścieżka rowerowa bez znaku i kończy się też bez znaku wysokim zjazdem z krawężnika. Pytanie teraz. Być może ludzie wiedzą,  że czerwone coś to ścieżka rowerowa. Jednak byłem w mieście , gdzie czerwony oznaczał chodnik , a ścieżka była asfaltowa.

Na końcu tej ścieżki , gdzieś 50 metrów przed postawiono znak rozpoczynający ścieżkę . To czemu nie zaprojektował znaków wcześniej. ?

Dzisiaj jechało mi się bardzo dobrze. Mimo zimnego wiatru, który był intensywny wraz z dużą prędkością, udało mi się jechać w miarę spokojnie. Zrobiłem kółko dookoła swojej miejscowości i poleciałem na miasto leśną ścieżką.  Wszystko fajnie gdyby nie leżące na środku drzewo.

W mieście jak w mieście. Przybyło ścieżek rowerowych. Moje miasto się rozwija i jestem z tego bardzo dumny. Rundka po mieście to stała trasa.  Do promenady przez park i do domu. W parku mnóstwo ludzi, zakochanych par. To jedyne miejsce , gdzie można udać się na jakieś spotkanie.

Na promenadzie zaczęło się. Ludzie zamiast iść swoją ścieżką wchodzą na drogę dla rowerów. Nie żeby mi to przeszkadzało ale z prędkości 40 km na godzinę trudno wyhamować na odcinku 5 metrów.

Spotkała mnie też miła sytuacja. Przepusciłem panią na pasach za co bardzo mi podziękowała.  Uprzejmość to podstawa. Wracając do domu zaliczyłem dwa wymuszenia. W jednej sytuacji kierowca samochodu marki x nie zatrzymał się na przyjeździe dla rowerów. W drugiej sytuacji to rondo. Przepisy o ile mi wiadomo mówią, że jadąc na rondzie ścieżką przejeżdżającego rowerzyste musi przepuscić kierowca wjeżdżający na to rondo.

Jest to sporna sytuacja bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś cię przepuści , a kiedy nie. Wcisnij się na chama bo masz pierwszeństwo i kup nowy rower. Lepiej mieć zasadę ograniczonego zaufania. Kierowcy z GKA jeszcze nie są przyzwyczajeni do rowerzystów.  Niektórzy po prostu nie znają pprzepisów.  Dotyczy się to obu stron.

Dzień jak dzien ale fajnie było. Teraz ma być ciepło , a więc środa zapewne bedzie rowerowa.

Pozdrawiam.

Śnieżna przerwa !

Cześć.

Nic nie ma gorszego jeśli chcesz wyjść na dwór,  upierasz się,  a tu pada śnieg. Szczerze wam powiem liczyłem po tych ciepłych dniach na ciągłość w pogodzie. Jednak marzec to miesiąc przeplatanki zimy z latem.

Dziwi mnie tylko sytuacja tych wszystkich ptaków i zwierząt,  które przybyły po długiej wędrówce do Polski. Jak one sobie poradzą w takich warunkach. Być może tydzień dla nich nie zrobi wielkiej rróżnicy.  Pewnie gdyby takie zimno utrzymywało by się przez dłuższy czas to wszystkie ptaki by wyginęły.  Na szczęście chłód ma utrzymać się do czwartku, potem tylko cieplej. Z drugiej zaś strony ciągle ma padać. I najgorsze jest to, że tylko na północnej części.  To takie niesprawiedliwe.

Myśląc nad tym wszystkim zdaję sobie sprawę,  że zbyt dużo oczekuje i za szybko chce mieć to ciepło. Pamiętam okres mrozów,  które utrzymywały się blisko przez 1,5 miesiąca.  Nikt nie narzekał.  Każdy czekał aż to minie. I tym razem nie zamierzam już wyczekiwać wiosny bo tylko się zamotam we własnej głowie.

Priorytetem czyli warunkiem wyjścia na trening będą dwa czynniki. Nie może padać i temperatura minimalna musi być powyżej zera stopni.

Dzisiaj chciałem wkroczyć wielkim susem w drugi etap mojego planu treningowego. 15 minut ciągłego biegu , 3 serie i minuta marszu. Optymistyczne słowa pogodynki dały nadzieję, że zacznę realizować ten plan w środę. Nie ma padać. W końcu.  Na jeden dzień tylko. Doceniam tą chwilę i środę wykorzystam na trening.

Na rower jeszcze nie ma pogody. Zrobiłem pierwszy wyjazd przedsezonowy. Rozpoczęcie sezonu zaplanowałem na 25 marca. Czyli jeszcze około 3 tygodni.

Już powstał zwiastun zapowiadający moją nową jakże kreatywną serię nowego sezonu. Link na końcu wpisu. Forma filmów będzie zupełnie inna. Wszystko za sprawą nowego programu do obrabiania filmów. Plan jest taki aby każda seria miała po 5 odcinków emitowanych co tydzień o pewnej godzinie. Jak w telewizji. W filmikach wprowadze wiele momentów niewiadomych.  Relacje z tras ale też wplecienie mojej roli jako opowiadacza da zgrabną całość.

Jestem kreatywny i na prawdę potrafię wymyślić fajne rzeczy. Pierwszy odcinek pojawi się wraz z rozpoczęciem sezonu. Tym razem mogę już zdradzić,  że pojawią się ciekawe leśne ścieżki.  Pokaże także rozwój mojego miasta jako twórcę ddr.

Na razie zwiastun, na który serdecznie zapraszam. Udostepniajcie,  subskrybujcie kanał,  śledzcie bloga.

Pierwsza wyprawa rowerowa ! Przedsezonowe kilometry!

Cześć.

Sobota w marcu. Pierwszy dzień , w którym było na prawdę ciepło. Porównując to do południa Polski to temperatura nie należała do najwyższych. Już od zeszłego tygodnia wypatrywałem pogodę i sprawdzałem kiedy mogę jechać. Sezon zaplanowany dopiero na koniec marca ale przy takiej pogodzie aż się chce jechać. Z takim nastawieniem też podchodziłem do tego.

Wyjazd rozpocząłem o godzinie 11. Najdłużej trwały przygotowania. Był to trochę inny wyjazd niż zwykle. Zimniej to i więcej ciepłych rzeczy w razie co trzeba zabrać. Do plecaka wpakowałem niezbędne narzedzia, po ostatnim bublu hamulców wziąłem na wszelki wypadek klucz imbus, krzyżak i parę podkładek i śrubek.  Podstawowe narzędzia zawsze bierzcie ze sobą, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Oprócz narzędzi wpakowałem ciepłą bluze,  wodę i coś do jedzenia.

Wyjechałem około 11.15 . Do lotniska w Gdańsku dojechałem pociągiem, był luz ale powrót okazał się niezłym zamieszaniem. Pełno ludzi jechało i ledwo co zmieściłem rower. Po przybyciu do lotniska zjechałem ścieżką rowerową.  Od tego momentu zaczęła się moja jazda po Gdańsku.  Gdzie byłem i jak to wyglądało dowiecie się już nie długo w filmie. Powstaje bowiem seria nowego sezonu rowerowego. Pierw nagrywam trasy i wraz z rozpoczęciem sezonu wypuszczę tą serie.

Co ciekawego zauważyłem.  Może nie powiem wam o trasie ale o odczuciach. Jeśli chodzi o mnie to jak wsiadłem na rower to pojawił się uśmiech na twarzy. Jeżdżąc po Gdańsku cały czas byłem bardzo szczęśliwy.  Tak z resztą wyglądają ludzie, którzy lubią to, co robią.  Od rana poczułem napływ silnej energii. Jeżdżąc nad morzem zauważyłem,  że mimo niskiej temperatury masa ludzi chodzi po plaży czy po pasie dla turystów.  Z budek wydobywał się zapach smażonych kiełbasek.  W końcu trzeba korzystać z frekwencji turystów. Co mnie zdziwiło to ludzie mieszkający w Sopocie. Nie usmiechniesz się , to pomyślą,  że dziwny. Ludzie w tym mieście , choć małe to posiada niezwykłą energię uprzejmości.

Wracając przez Gdańsk również trafialem na ludzi,którzy i przepuścili na pasach i cofnęli się,  gdy miałem pierwszeństwo. Ciemna strona mocy zawsze będzie. Są też ludzie, którzy staną ci na środku przejazdu dla rowerów i czekają na niewiadomo co, zamiast cofnąć jeśli z tyłu jest miejsce.

Podsumowując ten dzień był bardzo udany. Mam jednak problem z rowerem. Chyba mam luzy w kołach bo w jednym miejscu koło szoruje o hamulce i jest taki jakby zryw,  przerwa i znów zryw.  Jechać idzie normalnie ale zobaczymy co to jest. I wymiana klocków z tyłu hamulca też będzie potrzebna.

Za tydzień jadę do serwisu na przegląd tam wszystko się okaże. I zapomniałem o najważniejszym. Ile dzisiaj było kilometrów. Zrobiłem okrągłą setkę. 100 km w jeden dzień bez przerwy i czułem, że mógłbym jeszcze dalej jechac.  Powiem szczerze, że jazda w mieście różni się od jazdy po ulicy po za nim. W mieście odpoczniemy na światłach,  a po za miastem ciśniemy calutki czas , jest więcej podjazdów i oczywiście większy wiatr i nie zawsze nawierzchnia daje mozliwosci rozwinięcie dużych prędkości. Dzisiaj na ddr rozwinąłem max 35 km /h .

Najszybciej jechalem 47,5 km/h.

To by było na tyle. Już niedługo zwiastun ” trip to Gdańsk”

Pozdrawiam.

Środowisko biegaczy się szerzy ! :) + posiłek przed bieganiem

Cześć.

Dzisiaj piszę z komputera więc skupię się na trochę dłuższym wpisie. Za oknem jak na razie aura, która nie rozpieszcza. Patrzałem pogodę i podobno w sobotę ma być 11 stopni. Jak to możliwe, gdy w tym momencie za oknem jest maksymalnie 3 stopnie. To niesamowite, że w tak krótkim czasie temperatura może skoczyć tak wysoko. Nie ma co narzekać bo o to właśnie chodziło żeby mieć ciepłe warunki.

Wczorajszy trening był jak zaplanowałem. Jeśli chodzi o warunki pogodowe to było zimno. Szczerze powiem, że chciałem biegać w samych spodenkach ale wypatrując temperatury zatrzymałem się wzrokiem na 2 stopniach. Założyłem dresy i nieco lżejszą bluzę oraz wiatrówkę przeciwdeszczową.

Już 2 trening 10 – cio minutowych biegów po 4 serie. Pomiędzy seriami 1 minuta zwykłego marszu. Powiem wam, że marszobiegi są doskonałą formą uczenia się pokonywania długich dystansów ale też pozwala na bieganie w możliwie długim czasie. Gdybym miał przebiec 40 minut bez zatrzymywania to nie dałbym rady. Do tego celu oczywiście cały czas dążę ale bez odpowiedniego przygotowania nie da rady.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że też zacznie biegać. Ja uśmiechnąłem się i odpowiedziałem to zacznij od planu treningowego i zacznij biec truchtem przez minutę, zrób 5 takich serii i powtarzaj 3 razy w tygodniu. Ten ktoś odpowiedział mi ” co ? Co to jest minuta? Mogę z 10 minut od razu przebiec”. Jeśli dałby radę to spokojnie mógłby to zrobić. O co mi chodzi ? A no o to, że do konkretnego dużego celu trzeba podejść z respektem i wykonać pierw pracę u podstawy. Głównie aby wyrobić w sobie sam nawyk wychodzenia na dwór biegania i nie powiedzieć po jednym 10 minutowym treningu ” A to nie dla mnie „, tylko cieszyć się samym tym procesem.

Pamiętam jak to było z jazdą na rowerze. Z reguły nie lubię się ścigać ani nic. Uwielbiam jeździć po ścieżkach rowerowych, w grupie, gdzie można razem sobie pojeździć. Kocham rower za to, że mogę nim pojechać tam, gdzie zaplanuje i nikt mnie nie goni. Z drugiej strony to świetny relaks. Każdy lubi co innego.

Ostatnio zauważyłem biegając po tym kilkustopniowym ociepleniu, że coraz więcej osób zaczyna biegać. Wczoraj spotkałem nawet panią, która szła z kijkami, a biegaczy naliczyłem z 5. W poniedziałek jak biegałem było 3. Liczba rośnie. Z drugiej strony kiedyś mówiłem sobie ” ooo jak mało osób biega”. Powiem wam im lepszy przykład dajesz TY tym samym zachęcasz ich do aktywnego działania.

I ostatni punkt z tematu to posiłek przed bieganiem. Tutaj postaram się krótko opisać jak to wygląda z mojej perspektywy. Nie jestem jeszcze na etapie jedzenia posiłków dostosowanych do mnie ale zamierzam wprowadzić odpowiednią dietę do treningu.

Moja rada jest taka, aby 4 godziny przed treningiem nie jeść ciężkostrawnych rzeczy. Oczywiście owoce i warzywa jak najbardziej są zalecane. Niestety raz spróbowałem zjeść godzinę przed posiłek i potem podczas biegu wszystko podnosiło się do góry. Nie polecam takiego trybu.

Jak z jedzeniem po treningu. Zazwyczaj pije własny koktajl. Mleko + kakao. Ewentualnie możemy zrobić sobie kisiel lub budyń z owocami. No jogurt pitny też może być okej. Nie znam się na żywieniu więc jakby ktoś w komentarzu pozostawił jakąś radę bym był wdzięczny.

Jutro jest bardzo ciekawy dzień. Dzisiaj nie wyreguluje w takiej pogodzie hamulców od roweru ale jutro przy dobrych wiatrach na pewno się to uda.

Taki dłuższy wpis ale myślę, że ciekawie napisany. Podzielcie się komentarzu swoimi doświadczeniami. Pozdrawiam.

Wiosna idzie ! Czas szykować się do sezonu + treningi pełną parą!

Cześć.

Dzisiaj pełen energii i wigoru przystępuje do podzielenia się z wami swoimi najnowszymi newsami. Idzie wiosna. W końcu ta upragniona pora. Dzisiaj na termometrach było powyżej 10 stopni na plusie. Wieczorem, gdy szedłem biegać było nieco chłodniej ale i tak ciepło. Termometr wskazywał 6 stopni.

Czas na lżejsze ubranie. Cieplej się robi to i do biegania trzeba mniej warstw. Dzisiaj wziąłem tylko ze sobą ciepłe getry,  spodenki bez dresów, pod spodem bluza i na wierzch wiatrówka przeciwdeszczowa, która jednocześnie jest izotermiczna.

Jak warunki do biegania? Powiedziałbym, że prawie idealne. Po za tym, że ciemno było znakomicie. Bez wiatru i opadów deszczu. Nawierzchnia sucha , taka jaka powinna być. W takich warunkach aż się chce pokonywać kolejne metry. I pewnie też z taką pozytywną energią pisze tego posta. Dzisiaj było na prawdę świetnie.

Co mnie nie zaskoczyło to fakt, że coraz więcej biegaczy na tej mojej trasie. Spotkałem dziś aż 4 pod drogą. Z jednym biegłem równo,  innych zaś mijałem.  To niesamowite,  że coraz więcej ludzi chce dbać o swoją kondycje. Najważniejsze, że każdy biegł swoim równym tempem. Nikt się nie gonił ani nie przyspieszał.  I tak powinno być. Każdy z nas ma inny rodzaj treningu, na konnym etapie jest i ma swoje indywidualne tempo.

Ja jestem zadowolony bo wróciłem do czasów sprzed zimy. Pierwszy trening z czasem 10 minut już mam za sobą k jestem na prawdę z siebie zadowolony. Doceniam każdy udany trening i cieszę się gdy go skończę. Oczywiście mam swój cel, do którego dążę.

Mój czas treningowy się wydłuża,  a mi bieganie sprawia coraz większą frajdę tymbardziej, że jest coraz widniej i już niedługo będę biegał w zupełnie jasnej perspektywie.

Dzisiejszy dzień był bardzo pracowitym. Nie dlatego, że szkoła,  po części przyczyniło się to do napięcia mojego grafiku.  Jak już mówiłem idzie wiosna. Czas na rower. Pierw jednak trzeba go do tego sezonu przygotować.

Od razu po szkole zabrałem się za robotę. Zacząłem od oczyszczenia. To najgorsza i najbardziej złudna robota jaką może wykonywać rowerzysta amator. Niby to takie proste wyczyscić. Pół godzinki szmatą przejechać i gotowe. Są miejsce, na które pół godziny to mało.

Zacząłem czysczenie od łańcucha.  Teoretycznie powinno się go zdjąć , włożyć do butelki, odczekać kilka dnia i na nowo go założyć. Ja jednak nie bawiłam się to i znalazłem swój unikatowy nieco dłuższy sposób.

Wlałem w słoiczek benzyny ekstrakcyjnej. Czyli takiej zwykłej bezołowiowa 95. Pędzlem starannie wwyczyściłem każdy zakamarek jaki był tylko możliwe. Brudu było tyle, że zajęło mi to z 2 godziny.

Rower wyczyszczony.  Teraz pozostało mi tylko wyregulować hamulce. Kłóci nieco się starły.  Nieco ? Do połowy.  Jestem w takim miejscu gdzie już nie stykają się z obreczą.  Co trzeba zrobić ? Kupić nowe ? Wymontować je i na nowo przykręcić tak , aby stykały się z obreczą,  a manetka żeby łapała od razu. Po tych drobnych naprawach można ruszać w drogę.

Planuje wyjazd na sobotę o ile pogoda dopisze. Zobaczymy jak to wyjdzie. Na razie się żegnam.  Komentujcie jak to u was wygląda z przygotowaniem do sezonu.

Pozdrawiam.

Wiosenno zimowa pogoda ! Czysty kaprys deszczu

Cześć.

Dzisiaj aktualnie w tym momencie powinienem kończyć czwartą serię mojego treningu. Niestety nie jestem dziś na dworzu.  Wszystko za sprawą jednego czynnika,  który myślę,  że zna każdy biegacz amator.  Zawodowiec pobiegnie ci nawet przy ulewie. Ma odpowiedni ubior, biega w mieście po chodniku. U mnie jest trochę inaczej.

Gdy przyjdzie ulewa nie da się przejść przez droge.  Chociaż i na to znalazłempatentów. Zmiana butów.  Tylko gdzie chować drugą parę podczas biegania. Przecież nie zostawisz ich koło drogi bo ktoś je weźmie.  Biegać z butami pod ręką też niezbyt dobry pomysł.

Zaletą miasta jest to, że jak biegasz nie jesteś narażony na bloto.  Nawet deszcz ci mniej przeszkadza bo w mieście wiatr nie rozpędzi się do 90 km na godzinę.  Odczucie chłodu z 5 nie spadnie do -4. Chociaż i to da się przeżyć.

Wpadłem na pomysł aby składać buty do plecaka. Nie takiego wielkiego, co byłby uciążliwy tylko takiego mniejszego, elastyczne ramiona, dopasowuje się do ciała. Taki mniej więcej worek do butów jak się w podstawówce nosiło , tyle , że można go nosić na plecach w formie plecaka.

Temperatura. Jak na teraz jest w miarę ciepło. Po prawie miesięcznym mrozie temperatury 2.3 stopnie to raj nosząc kurtkę zimową.

Nie chodzi o to, że jest brak chęci,  choć po części jest to jakaś wymówka bo nie pada aż tak mocno. Ba. Nawet biegałem,  gdy lekko padało.  Tylko, że deszcz w połączeniu z zimnymi wiatrami daje mieszankę,  która niestety nie daje miłych odczuć.

Pamiętam jak jechałem na rowerze w deszczu pod wiatr. Nie dość , że przemoczony to jeszcze wiatr był zimny. Tak to wygląda,  gdy chce iść na trening , a warunki atmosferyczne psują cały dzień.

Jutro ma być lepiej. Swoje w tygodniu trzeba zrobić. 3 dni w tygodniu musi być wykonane nawet jeśli byłoby to dzień po dniu. Zobaczymy jak to wyjdzie jutro.

Jak się da to na pewno dowiecie się w środę.  W weekend planuje wyjazd rowerem do Gdańska ale pierw muszę wyczyscic,  przygotować rower. Zacznę od łańcucha.  Potem zębatki.  Potem dokrecanie hamulców.  Przejade się kilka razy i sru na przegląd do serwisu. Wolę wydać 20 zł , a mieć sprawny rower i wszystko dokrecone jak należy tym bardziej, że rower jest na gwarancji.

Tyle na dzis. Patrzmy w pogodę , a ja na dniach przygotuje sobie pożądną mapę trasy , którą pojade.

 

Miłego wieczoru.

2 w jednym, blad stopera, inny trening

Siemka

Witam Cie w kolejnym moim wpisie. Za oknami coraz to ciemniej. Widac to szczegolnie, gdy w piatek ide na trening, a potem w poniedzialek juz ta roznica jest odczuwalna. Jednak jak na ta pore roku to jest wyjatkowo cieplo.

Raz kiedys bylo juz tak cieplo i to w listopadzie, gdzie wtedy jeszcze rosly grzyby. Teraz liscie dopiero zolkna, wiec zapowiada sie, ze jesien bedzie jak w kalendarzu.

Dzisiaj po ciezkim dniu i nauce poszedlem na trening. Zmienilem nieco trase i rozgrzewke zrobilem w lesie. O dziwo nie pogryzly mnie komary, co bardzo mnie to zdziwilo.

Bieglem juz ostatni dzien z drugiego tygodnia i podczas 3 serii stoper sie zatrzymal i nie wiedzialem czy biegne te 2 minuty czy nie.

Bieglem ulica , a potem z gorki chodnikiem. Bieglo sie fajnie i lekko wiec postanowilem biec dalej nie patrzac na czas. Wyszlo 4 minuty i 2 odpoczynku. Potem 2 minuty z 5 serii i na skroty do domu. Dzisiaj bylo bez rozciagania. Bylo cieplo ale zmeczenie dalo sie we znaki.

Wracajac do domu odlozylem buty, zalozylem drugie iii….

Na ulicy mimo ciemnej pory dnia zauwazylem mnostwo rowerow. Dzisiejsza pogoda byla idealna na taka aktywnosc. Duzo ludzi wyjechalo na ulice. Jak zawsze spotkalem tych samych ludzi.

No i wyjalem rower i jechalem dalej. Po treningu kolejny ?

Nie. Musialem zawiesc ksiazke na sprzedaz bo na kiermasz to za pozno. Miesnie rozgrzane wiec krecilo sie bardzo lekko i na wyzszej kadencji podjechalem pod mniejsze gorki bez problemu.

Co mnie niepokoi ale i nie dziwi to stan powietrza w przednim kole. Pewnie ubylo bo mam zrobione jednak te 1100 km. Problem w tym, ze nie mam pomki, a sprezarka nie wiem ile barow napapowac. Podobno 4 ale czy to mozliwe.

Dzisiaj na tym drugim blogu wpisu brak. To tez dzisiaj tez opowiem jak tam ze szkola. Taka ciekawostka. Spiac 5,5 godziny wyspisz sie tak samo jak spiac 8. Tu sie nie wyspisz i tu wiec na jedno wychodzi. I tak bedziesz nie wyspany, i tak nie bedzie sie chcialo wstac.

To wszystko na dzis. W srode tydzien 3. W czwartek albo jutro w koncu wyjade na pentle 15 km rowerem :)

Pozdrawiam