Archiwa kategorii: Bez kategorii

Niespodziewany kłopot

Siemka.

Krótki chciałbym opisać powód mojej aż tygodniowej nieobecności z filmami oraz na blogu. Było to spowodowane brakiem internetu. Niestety zdarza się i tak, że trzeba pracować, a to także wpływa na brak czasu.

Aż 4 dni pod rząd w pracy. Cieszył fakt, że weekend był wolny ale brak internetu sprawił, że nie mogłem dodać ani wpisu ani filmu. Jednak teraz wszystko się już wgrywa i jest okej.

Więc czas powrócić do tej Wieżycy. Tydzień temu dokładnie o godzinie 7 wyruszyłem na 20 kilometrową trasę na szczyt. Skoro jadę na jakąś górkę to niestety musi być stromo i musi być ciężko. Do momentu Ostrzyc było nawet nieźle. Powodem moich utrudnień był silny wiatr, który dał się we znaki. Pod górkę bardzo wolno, z górki WOLNO. Wszędzie WOLNO. Irytuje jazda pod wiatr i też nikomu nie życzę takiej jazdy. Niektórzy mówią i radzą : nigdy nie jedź pod wiatr. No ale jeśli twoja trasa tak prowadzi to nie masz dojechać do celu bo wiatr? nie masz wrócić do domu bo wiatr? Jest to przeciwność losu do pokonania, która co jak co ale irytuje. Da się jednak to przeżyć.

Od momentu Ostrzyc zaczynało się cały czas pod górkę. Podjechałem sobie do koszałkowa, gdzie był znak Wieżyca ileś tam metrów. Było stromo i potem co mnie zdziwiło było z górki. Jak się potem okazało zabłądziłem. Niestety musiałem znów jechać z górki, a potem pod górkę i potem już na tym właściwym szlaku już cały czas pod górę.

Dojechałem do Szymbarku. Objechałem dookoła w kierunku parkingu na Wieżycę. Po dojechaniu na parking o godzinie 8-9 nie było nikogo. Ja wchodziłem pod górę samemu. I na szczycie także byłem sam, więc z jednej strony był to jakiś komfort.

Atrakcją było zjechanie z górki, pod którą wcześniej prowadziłem. W lesie nie da się jechać trekkiem po korzeniach i jeszcze pod stromości.

Jadąc z powrotem spotkałem grupkę ludzi o skośnych oczach. Jakieś 5-6 osób. Pomyślałem, że dopiero się zaczyna. Tym bardziej, że to było Poniedziałek, a nie Sobota czy Niedziela.

W drodze powrotnej z Wieżycy wstąpiłem do Szymbarku. Kierowałem się drogowskazem na Krzywy Dom. Po dojechaniu na parking płatny bez pobierania opłaty wjechałem na teren.

Wszystko odbywało się spontanicznie więc na chybił trafił kupiłem bilet za 18zł. Tyle akurat posiadałem. I jak już tam wjechałem to zwiedziłem sobie trochę. Film z tego w następnym wpisie. A tutaj link do odcinka 2 jeśli ktoś nie oglądał. Polecam i pozdrawiam.

Gdynia i przełożony wyjazd

Siema.

Wreszcie się doczekałem drugiego odcinka. Dzisiaj było dużo montażu ale po obejrzeniu mojego dzieła byłem dumny z tego to zrobiłem. Odcinek nie wyszedł jeszcze taki jaki powinien według mnie być. Powinien być taki, żeby do was trafił i aby było go łatwo odebrać, żeby nikt się nie nudził ani nie oglądał ciągle rutynowej jazdy. Widoki widokami, rower rowerem ale opowiedzieć też coś trzeba. I właśnie moje filmy będą się przeplatały opowiadaniem z jazdą. Taką mam koncepcję na swoje filmy.

Dzisiaj był montaż mojego filmu. Wgrywa się właśnie na youtuba więc link pewnie znajdziecie na dole wpisu.

Opisując ten wyjazd nie powiem za dużo o tym gdzie się wybrałem i jakimi ścieżkami. Zdradzę tylko tyle ( jak mówi tytuł ), że wybrałem się do Gdyni. Co z tego wyszło i gdzie pojechałem po drodze dowiecie się w filmie. Ogólnie mówiąc pojechałem od siebie z domu i wróciłem do domu również rowerem. Zero pociągów. Zrobiłem około 110 km. Była to życiówka. Znów rekord został pobity i mam nadzieję, że tych rekordów będzie jeszcze sporo. Cały czas pogłębiam swój próg wytrzymałościowy. Niestety z tego wyjazdu przyniosłem także ujemny bilans. Bolał mnie staw kolanowy i ostatnie 10 km przejechałem z bolącym stawem. Na szczęście maść i zimny okład w zupełności wystarczyły. Jednak pamiętajcie jeśli nigdy nie byliście w tak długiej trasie to przed koniecznie pokręćcie sobie na 1 przełożeniu z przodu na 2 z tyłu i jedźcie na pełnym gazie z 2 do 5 km. Chodzi o to by na początku jak najbardziej się zmęczyć czyli rozgrzać mięśnie. Potem po długi wysiłku niestety coś was zaboli i może okazać się to niezłą kontuzją i końcem marzeń o wyjeździe na jakieś 2, 3 tygodnie.

U mnie na szczęście nie było tak źle ale myślę, że jakbym pojechał jeszcze z 10 km na średnim tempie to na pewno skończyło by się to kontuzją. Już te ostatnie 10 z 110 przejechałem na wolnym przełożeniu jadąc 8-10/h.

Były momenty, że jechałem 40 km/h i była to również życiówka jeśli chodzi o prędkość. Opory wiatru były zbyt silne żeby wyciągnąć więcej ale i tak spoko.

Trasa nie była jakoś zbyt wymagająca.

Wyróżniłem sobie dwa etapy, które nazwałem mordercze.

I etap to na odcinku Żukowo – Chwaszczyno – pod wiatr i pod górkę cały czas.

II etap to z Oliwy od ZOO do Osowej pod obwodnicę. Jeszcze większa górka i było co walczyć.

Powrót był już lżejszy z lekkimi górkami ale i tam nie dało się zbytnio rozpędzić.

Podsumowując trasa była udana.

Jeśli chodzi o dziś to chciałem jechać w trasę ale :

- cały dzień się chmurzyło i montowałem film. Nie lubię jeździć w deszczu. Mogę wyjechać jak nie pada ale jak pada nie wyjadę. Mogę też jechać jak nie pada, a w trakcie zacznie wtedy też jest ok.

Jutro też jest dzień także jutro wybieram się do Sianowa więc pojedziecie ze mną. Krótka trasa około 30 km. To dopiero rozgrzewka. W środę tradycyjnie Gdańsk. A w czwartek osiągniemy wieżycę.

Śledźcie mojego bloga i mój kanał na YouTube.

Pozdrawiam i link do filmu znajduję się niżej.

Cierpliwi, którzy obejrzą do końca na końcu filmu znajdą niespodziankę. Jednak trzeba obejrzeć cały film by załapać o co chodzi :)

Link : https://youtu.be/XNe5MCBXo-8

Dużo się dzieje

Siemka

Jak w tytule. Ostatniego czasu dzieje się bardzo dużo. A to z powodu oczywistego, jasnego. Podczas mojej nieobecności na blogu zaliczyłem trzy podróże. Ponadto nabyłem już moją przeuroczą kamerkę, którą mogę nagrywać, robić filmy. I w związku z tym dzisiaj specjalnie na blogu opowiem o tych trzech niezwykłych wyprawach.

Trochę o kamerce.

A więc kupiłem ją w niezwykle promocyjnej cenie. Zapłaciłem za nią jedyne 250 zł + 50 zł karta pamięci. Pomyślałem sobie, że karta i tak się przyda, czy to do telefonu czy to do aparatu. Sama kamerka zaskoczyła pozytywnie ale też jest parę wad, o których warto wspomnieć. Na początku z góry powiem, że nie jest to sprzęt do profesjonalnego nagrywania. Jakość HD, Wifi, wejście na USB, HDMI, mała bateryjka, która niestety starcza tylko na 60 minut nagrywania. Jednak zadajmy sobie szczerze pytanie? Kto chce oglądać 60 minut filmu. To też moje oczekiwania zostały w pełni spełnione, ponieważ długość mojego filmu nie będzie przekraczała 30 minut. Z dwóch powodów : łatwiej się to ogląda i przyzwoicie można to obrobić nie zabierając przy tym mnóstwa czasu. O działaniu tego sprzętu mogę wspomnieć tylko tyle, że działa dobrze( dla amatora wystarczająco). Co ważne, jest wodoodporna. Negatywnie zaskoczyło mnie opaska na głowę, którą można sobie założyć jedynie na rękę, a i tak będzie za krótka. No ale jak za taką cenę, przyzwoity sprzęt wart swej ceny.

Powracamy.

A więc idąc dalej i mówiąc o wyprawach odbyłem ich 3. W każdym wypadku wziąłem kamerkę. Pierwsza wyprawa była do Gdańska, poprzez Gdynie i wróciłem sobie wzdłuż morza poprzez Sopot, Jelitkowo, Brzeźno do Wrzeszcza i pociągiem do domu.

Wyjechałem około godziny może 11. Wróciłem koło 18 . Samym rowerem jechałem max 5 godzin. Był to ważny moment w mojej amatorskiej karierze. Pierwszy raz w życiu zrobiłem na raz 90 km. Byłem trochę zmęczony, jednak już na drugi, trzeci dzień wszystko z nogami było dobrze i czułem, że mogę dalej jeździć. Długa trasa wypadła w Piątek, a więc przez Sobotę, Niedzielę i Poniedziałek odpoczywałem. Mówiąc o trasie nagrało mi się tylko 3 minuty, ponieważ na karcie pamięci wyskoczył ERROR. Krótki format załatwił sprawę ale co straciłem to straciłem. Planowałem wrócić do domu o 17, wyszła 18.30 . Troszkę nie według planu ale w planach miałem jechać TYLKO do Gdyni na zlot NATO. ( statki itp.)

Byłem zadowolony z trasy. Uwielbiam jeździć pasem nadmorskim więc było ok.

Poniedziałek.

Mimo, że odpoczywałem to jednak byłem w krótkiej 5km trasie na przegląd mojego roweru. W serwisie powiedzieli mi, że wszystko okej, dokręcili co mieli. Luzy powstały w sterach i w napędzie a dokładniej w pedałach. Swoje uwagi również przedstawiłem. Podczas pedałowania napęd lekko zgrzytał, tak jakby coś szorowało. Odpowiedź była banalna ? Pod mechanizmem od zmiany biegów znajdowała się wystająca naklejka, mówiąca serwisantom o wymiarach czy jakoś tak. Po zdjęciu jej wszystko było OKEJ.

Jeśli czytacie ten wpis to to pytanie kieruje do znawców rowerów. Nie chodzi o to co ile smarować łańcuch bo smaruje się według uznania i użytkowania roweru. Łańcuch daje nam znaki poprzez dźwięk jaki wydaje( piszczenie) . Moje pytanie jest inne . CZYM GO SMAROWAĆ ? Wiem, że smarem ale jakiej firmy ?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Wtorek.

Z wtorku udało mi się nagrać co nie co. Aż 53 minuty wspaniałego filmu. Skróciłem go do 36, dodałem napisy, wszystko jak trzeba. Cały czas pracuje nad kształtem filmu i jak to wszystko ma wyglądać, więc na razie eksperymentuje. Trasa wiodła ode z domu na Złotą Górę ( Brodnica Górna, Pomorskie koło Kartuz). By tam dotrzeć pokonałem 15 km morderczej walki z górką. Potem zjechałem 10 km z tej górki na Ostrzyce co widać na filmie. Nie będę pisał, gdzie jechałem bo widać to na filmie. Powiem o ogólnych odczuciach. Dla amatora, który odkrywa krajobrazy jest to coś fajnego jechać gdzieś gdzie samochodem się nie wjedzie bo za wąsko albo paliwa szkoda. Rowerem dojedziesz wszędzie. Na razie robię trasy do 100 km więc spokojnie odkrywa okoliczne krajobrazy.

I pozostaje środa o której opowiem jak będzie film. Także trzymajcie się i może do zobaczenia na trasie.

Pozdrawiam. Link : https://www.youtube.com/watch?v=MoG4cszMEzA

I trasa

Siemaneczko

Tytuł zazwyczaj mówi o tym, co będzie w treści. I jest tutaj wiele racji z tym, że to nie jest moja pierwsza trasa.

Wczoraj wybrałem się na trasę rowerową. Pogoda na prawdę zachęcała do wyjścia z domu. Już wczoraj bym pisał na blogu ale jak to prawdziwy kibic ma, mecz trzeba obejrzeć. Polakom się nie udało niestety ale jesteśmy ogromnie dumni, że nasza drużyna pokazała świetny ŚWIATOWY poziom. Trzeba sobie powiedzieć : Mamy drużynę najlepszą od lat, która może osiągnąć mistrzostwo na MŚ 2018.

Tyle o piłce.

Powracając do mojej trasy. Wiele nie musiałem przygotowywać roweru, ponieważ wcześniej nie jeździłem w błocie czy deszczu. Lekko otarłem go z kurzu. Niektórzy pewnie powiedzą : nie smarowałeś łańcucha ? Nie sprawdzałeś hamulców ?

Rower jest nowy, także jak na razie wszystko w nim działa perfekcyjnie. O osprzęcie mojego roweru i tkzw. luzach opowiem później. Mogę zdradzić tylko tyle, że NOWY rower dostaje luzów. Pamiętam jak dostałem rower na przyjęcie. Po tygodniu odpadł mi pedał, a kierownica się przekrzywiała. Jeśli coś jest nowe musi się dotrzeć. Każda część, każdy detal zaczyna pracować i musi się układać. Jeśli chodzi o smarowanie to rower przed zakupem posiadał już smar.

Jak już mówiłem, przy zakupie roweru coś dostaje luzu, albo coś trzeba wyregulować. Z tego powodu po ok. 100 km jadę na darmowy przegląd, gdzie dowiem się jak smarować łańcuch, co ile czasu go smarować, co ile czasu jakie części konserwować.

Wiem jedno. Łańcucha nie trzeba smarować co każdy wyjazd, bo to bez sensu. Smar nie zużywa się tak szybko, więc nie ma takiej potrzeby. Po przeglądzie opowiem co i jak powiedział mi sprzedawca i serwisant.

Jeśli wejdziecie w zakładkę O MNIE dowiecie się, że jednym z moich celów jest uzupełnianie wpisów filmem, nagraniem. Jak zwał tak zwał.

Udało mi się nagrać mały filmik z części trasy, aby pokazać wam, gdzie jeżdżę. Pokażę wam, że rowerem trekkingowym nie tylko można jeździć po ulicy ale też po lesie. Pokażę wam, że w niektórych przypadkach rower trekkingowy jest bezsilny, a w niektórych jest rewelacyjny.

Niestety. Jest mały kłopot. Film nagrał się ze zmiennym głosem. Raz ciszej, raz głośniej. Także zastanowię się czy nie podłożyć muzyki albo wyciszyć szumy. Nie bardzo wiem jak to zrobić. Zmontuje film i myślę, że w poniedziałek wrzucę go na bloga. Będzie to mini relacja ze wczorajszej trasy.

Jak przebiegała trasa?

Wczoraj wyruszyłem około 11. Dystans jaki pokonałem to 48 km. Nie jest to moja życiówka. Zaraz zaraz? Na tym rowerze to największy dystans. Na innym przejechałem więcej – 70 km ( naraz). Po takim dystansie nogi są lekko obolałe. Co mnie zdziwiło nie miałem zakwasów na drugi dzień ale podczas przysiadu troszkę bolały nogi. Więc dało się we znaki.

O czym musimy pamiętać? O czym ja pamiętam jadąc w długie trasy ?

Planuje sobie zawsze trasę taką, aby realnie określić czas, w którym będę jechał. Zwracam uwagę też na trasę i jej przebieg na mapie, aby się nie zgubić. Kosztuje to stresu, energii i nie potrzebnych nerwów. I co ważne, biorę tyle wody, aby nie jeździć po sklepach czy hipermarketach. Wolę jeździć ciągłym rytmem, z krótkimi odpoczynkami na łyk źródlanej.

Głównie jechałem ulicą. W życiu każdego rowerzysty są sytuację, które dzieją się niespodziewanie. Nie przewidujemy kogo, ani co możemy spotkać na naszej drodze. Jadąc wczoraj od siebie z domu pokonałem pierwszy 5 km podjazd o nachyleniu może jakieś 3 %. Trudnością było to, że była to ciągła górka. Na samym szczycie stała pani z ….. odzieżowego ? Nieee. Ta co daje dupy na rogu , no jak ona się nazywa? Wiecie sami jak. Nazwy są różne ale jagody co się sypią to się sypią. I niby jazda na rowerze jest nudna? Wcale nie musi.

Co wolicie? Ulica w tłoku czy las w samotności ?

Osobiście jest zwolennikiem jazdy po ścieżkach rowerowych, chodnikach, ulicach, uwielbiam ruch uliczny, mijanie samochodów w korkach czy utrudnianie życia nauce jazdy podczas skrzyżowań ” prawa wolna „. Zawsze ciekawi mnie czy L-ka ustąpi rowerzyście, czy zwróci na niego uwagę. Często rowerzyści są pomijani i traktowani jak zwykli piesi.

Po podjeździe przejechałem przez miasto w mojej wsi. Nie polecam. Jadąc ścieżką rowerową ledwo co na nią wjedziecie już musicie hamować by z niej zjechać. Innowacja to się nazywa.

Wczoraj głównie jechałem po ulicy, trochę po lesie. Były momenty, w których musiałem zawrócić, bo było zbyt dużo piasku lub trzeba było prowadzić rower pod górkę.

Filmik właśnie przedstawia sytuację, w której jechałem pod górkę.

W poniedziałek go montuje i wstawiam na YT.

Na koniec zagadka. Co oznacza znak : zakaz wjazdu , niżej : Nie dostyczy ALP ? Co to są te Alpy ?

Ja nie wiem.

Pozdrawiam.

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)