Archiwa kategorii: Bez kategorii

Czy warto jeździć z plecakiem?

Cześć.

Dzisiaj postaram ci się przybliżyć wady i zalety plecaka, doradzić jak wozić mniej rzeczy ze sobą w plecaku biorąc tyle samo i czym zastąpić plecak oraz czy jeżdżenie z plecakiem na dłuższą metę jest komfortowe.

Otóż odpowiadając na ostatnie pytanie. Czy jazda z plecakiem jest komfortowa. Wielokrotnie jeździłem biorąc ze sobą szkolny plecak z przegródkami, który nie raz dawał uczucie, jakby wiózł ze sobą 5 kilowy kamień. I wcale się nie dziwię. Brałem ze sobą, a jeździłem w długie trasy, wodę, jedzenie, ubrania, cały sprzęt do nagrywania filmów, telefon i jakieś tam inne przybory. Wszystko to obciążało moje plecy. Na początku nie miałem wyjścia i każda dłuższa wycieczka kończyła się może nie bólem w plecach ale dyskomfortem podwójnego zmęczenia.

Jeżdżąc z plecakiem jedzie się jakby 1,5 razy ciężej. To też zależy co w nim umieścisz. Osobiście na dany moment nie polecam jazdy z plecakiem, ponieważ jak mówię w filmie, obciążasz swoje plecy po przez pochyłą pozycję. A długotrwałe obciążenie może przerodzić się w ból. I w taki sposób może dojść do odcisków lub też poważnych kontuzji.

Jeśli nie masz wyjścia i chcesz wziąć plecak to bierz jakiś lżejszy worek, który nie za mocno cię obciąży i bierz tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wodę, która tak bardzo jest potrzebna możesz zabrać w bidon, a ten umieścić w koszyczku. Montaż takiego koszyczka to 15 zł i drugie tyle na jego zakup, a za bidon posłuży zwykła buteleczka z biedronki. I to już dużo daje, bo woda waży swoje. Tak samo ubrania. Staraj się je upychać na bagażnik, gdy je zdejmujesz. Jeśli nie masz bagażnika to warto zamontować sakwy.

Sakwy to takie małe torby, w których możesz umieszczać co zechcesz. Da sakwy na kierownicę, na ramę i na bagażnik. Rowery trekkingowe mają specjalne uchwyty, na które łatwo można umieścić taką sakwę i zamieścisz tam zapasową dętkę i pompkę rowerową. I bynajmniej odciążysz plecy.

Ceny sakw :

https://www.ceneo.pl/Sakwy_rowerowe

Na tej stronie masz ceny od 40 zł aż nawet do 200 zł. Chociaż wiem z doświadczenia, że w cenie 100 zł wyposażysz się w 3 sakwy, które w zupełności ci wystarczą. Cena zależy oczywiście od rozmiaru czyli im większa tym droższa oraz od marki.

Mam nadzieję, że dałem ci wartościową wiedzę i z niej skorzystasz. Jeśli ta wiedza była dla ciebie przydatna pozostaw za sobą jakiś ślad. Pozdrawiam. I do następnego.

By Dawid 2017 – Młody Rowerzysta

Pierwsza trasa rowerowa ? Co zabrać ? Jak zaplanować?

Hej.

Z pozoru prosty temat i bez wielkiej filozofii ktoś może powiedzieć ” po co komu ta wiedza” . Jednak wiele osób pomija przygotowania, wyrusza w trasę i potem dziwi się, że coś poszło nie tak. Jeśli chcesz jeździć zgodnie ze swoimi potrzebami, bezpieczeństwem i przede wszystkim osiągać swój cel to podstawową rzeczą jaką musisz zrobić to plan podróży przed dosłownie każdym wyjazdem. Bez tego ani rusz.

Jak zaplanować trasę?

Opowiem jak zaplanować ją po raz pierwszy. Potem w miarę swoich upodobań i celów wydłużasz ją osiągając coraz to więcej i więcej, sięgając po coraz to ambitniejsze wyzwania.

1| Wyznacz długość trasy. Zawsze ale to zawsze wyznaczaj długość swojej trasy. Pozwoli ci to łatwiej zaplanować ewentualne postoje, odpoczynki czy też rozłożyć siły. Według mnie jeżdżenie bez świadomości o liczbie kilometrów jest bezsensowna, ponieważ tak na prawdę nic nie wiesz oprócz tego, że masz jechać. Z tym wiążą się takie rzeczy jak ekwipunek, który musisz zabrać. Wiadomo. Im dłuższa trasa tym więcej tego weźmiesz. Dla przykładu. Jeśli jedziesz 100 km i weźmiesz tylko mało 0.5 l butelkę wody to raczej nie jest to dobry pomysł. Są sklepy po drodze ale jeśli nie masz pojęcia, gdzie są to nigdy nie przewidzisz sytuacji, kiedy stracisz siły.

2/ Planuj czas. Głównie porę w jakiej chcesz wyruszać. Nie polecam ci jazdy w nocy czy wieczorem jak na pierwszy raz. Szybko robi się ciemno i zimno, a na dodatek jeśli zacznie padać to wędrówka staje się istnym morderczym wyścigiem z własnymi myślami. Druga sprawa to brak orientacji, co tylko utrudni ci życie. Im dłuższą planujesz trasę tym więcej czasu poświęć sobie na wyjazd w taki sposób, abyś wrócił za widnego. Jeśli jedziesz po pracy to przewidź długość adekwatnie do czasu jaki posiadasz. Zrób sobie wahadła. Jeśli przykładowo: wiesz, że zrobisz tą trasę w 4 godziny to poświęć na nią 2 godziny dłużej, nigdy nie wiesz, co cię w trasie zaskoczy jeśli jedziesz w nią po raz pierwszy.

3/ Odległość od domu. Jak na pierwszy raz pojechałbym w znane ci okolice. W miejsce, gdzie znasz, gdzie wiesz, że w razie co będziesz miał jak wrócić z tkzw. buta. Z czasem, gdy twoje doświadczenie wzrośnie wydłużysz sobie tą odległość i w miarę swoich celów jakie posiadasz będziesz jeździł gdzieś dalej. Wszystko jest indywidualnie rozpatrywane ale na pierwszą trasę warto planować ją w pobliżu.

Tyle o planowaniu. Przejdźmy do tego, co bym zabrał w pierwszą trasę.

1/ Kask. W filmie ta rzecz występuje na końcu ale tutaj napiszę o niej już na początku. Kiedyś jak jechałem w moją trasę to jechałem bez kasku. Teraz jako dwuletni rowerzysta nie ruszam się bez tej części, ponieważ jest ona podstawą mojego bezpieczeństwa.

2/ Woda. Druga najważniejsza rzecz bez której bym nie wyjechał. Oczywiście da się jechać bez jeśli masz tyle sił, a trasy są krótkie ale woda według mnie powinna być podczas każdego wyjazdu. Nasz organizm jadąc odwadnia się jak po każdym wysiłku fizycznym więc naturalnym jest uzupełnianie płynów. Ważne żeby pić ją regularnie i co jakiś czas bo jeśli poczujesz pragnienie to praktycznie jesteś już odwodniony.

Nasze ciało składa się z większości z wody. Nie musisz pić samej wody mineralnej. Jeśli masz ochotę to pij napój, byle nie gazowany bo potem zacznie cię boleć brzuch. Po doświadczeniach z gazowanym wolę pić same soki albo napoje izotoniczne, które posiadają składniki uzupełniające nasze zasoby. Ile brać wody? W zależności od potrzeb i od długości trasy weź tyle, abyś wiedział, że ci starczy. Ewentualnie zaplanuj jakieś postoje, gdzie kupisz ze sklepu.

3/ oświetlenie. O tym krótko. Rower wyposażony jest w lampki rowerowe. Włączcie je jak już zaczyna się robić szaro, co zwiększy waszą widoczność.

4/ kamizelka odblaskowa. Znowu bezpieczeństwo. Dzięki tej koszulce jesteś na prawdę bardziej widoczny bo posiada ona elementy odbijające światło. Już z odległości 100 metrów widać , że coś tam się dzieje i ktoś jedzie. Bez tego też się da ale chodzi tu o twoje bezpieczeństwo po zmroku i w dzień tak samo, ponieważ kamizelki mają zazwyczaj rażące w oczy kolory, aby je zauważyć.

Przed wyjazdem jeszcze sprawdź czy masz wszystko po dokręcane i czy opony mają powietrze bo to też jest bardzo ważne.

Po tych czynnościach można wyruszyć.

Link do filmu na YT: https://www.youtube.com/watch?v=OpCU7NFXPOw&t=324s

Czynności po kupnie roweru. ” Przegląd 0 „.

Cześć.

To już sierpień. Ostatni czas by zaopatrzyć się w jakiś dwukołowy pojazd. Chyba, że czekasz na jesienne wyprzedaże. Z doświadczenia powiem Ci, że zimą rower kosztuje tyle samo, co late. Jedyne, co wydaje się lepsze to mniejsze oblężenie sklepów. Z drugiej strony komu chce się kupować rower zimą ? Jest ich mniej i masz gorszy wybór.

Jakie czynności powinno się wykonać po kupnie roweru. Konkrety.

Jak kupisz rower to zazwyczaj nie ma wmontowanych pedałów. Z tego, co wiem nic nie musisz dopłacać bo są one w komplecie. Musisz się upomnieć o ich montaż jeżeli nikt ci tego nie zrobi i da taki rower. Pierwsze montaże, tym bardziej jeśli pojazd jest na gwarancji powinny odbyć się przez sprzedawce. Ma on odpowiednie klucze i wszystko mocno przykręci.

Kolejną rzeczą, na którą powinieneś zwrócić uwagę to ustawienie siodełka. Nikt nie wiem, czy akurat ta wysokość, która tam jest będzie dla Ciebie dobra. Siodełko to indywidualna sprawa, a dopasowane musi być idealnie na Ciebie. Chodzi o to, żebyś cieszył się z jazdy, a nie marudził, że nie sięgasz nogami ziemi czy zginają ci się za bardzo kolana. Jak powinno ustawiać się siodełko. Generalnie zasada jest taka, abyś palcami od nóg dotykał ziemi. Chodzi tu o WYPROSTOWANE czubki palców. Wówczas siodełko jest ustawione prawidłowo.

Kolejna rzecz to kierownica. Powinna być ustawiona tak, abyś mógł do niej dosięgnąć, a twoja pozycja była odpowiednia. To ty ustalasz jak będzie ci wygodniej. Z racji, aby ustawić kierownica potrzeba specjalnego klucza warto upomnieć się o ustawienie jej podczas zakupu.

Rowery zazwyczaj mają lampki rowerowe na baterię ale ja spotkałem się z lampką na dynamo. Nic złego nie widzę w lampce na dynamo ale są pewne ich minusy. Taka lampka ciągle świeci. Czy to dzień czy noc ale świeci. Po drugie zwiększa się tarcie opony, co nieznacznie ale zmniejsza prędkość naszej jazdy. Dla nas te 5 km/h więcej to prawdziwa frajda.

Następna rzecz, którą obowiązkowo powinieneś dostać to ” karta gwarancyjna „. Jest to karta, w której zostały opisane poszczególne części twojego roweru, sposób użytkowania ich oraz jak je naprawić, wymienić. Jest też tam napisany model twojego roweru oraz data zakupu, co jest istotne w razie usterki dla uznania twojej gwarancji. Ponadto na ostatniej stronie znajdziesz listę przeglądów jakie masz zrobić.

„Przegląd 0 ”

Co to jest?

Jeśli znasz się choć trochę na samochodach to wiesz, że muszą one mieć obowiązkowy przegląd. Jest to nic innego jak sprawdzenie sprawności twojego pojazdu. Z racji, że jest to „0 ” , to jest on całkowicie darmowy.

Bardzo ważne abyś zrobił go w terminie wyznaczonym przez sklep. Zazwyczaj jest to miesiąc albo po ilości kilometrów np. 100 lub 200.

Rower jest nowy, a jego części fabryczne i wszystko musi się porządnie ułożyć i dotrzeć. Ponadto powstają luzy jak to w nowych częściach i warto jest to wszystko po dokręcać. Luz jak jest mały to jest nieszkodliwy ale z małego zrobi się duży i łatwo uszkodzi twój rower. I wówczas gwarancja nie obejmie bo nie zrobiłeś przeglądu.

Przegląd 0 jest wbijany w twoją książeczkę gwarancyjną. Jest to dowód, że wszystko jest sprawne i sprawdzone.

Następny przegląd, który musisz zrobić to przegląd 1. Jest on płatny ale jeśli robisz go w sklepie, w którym kupowałeś rower to ceny nie są jakieś wygórowane. Warto robić przeglądy i regularnie sprawdzać stan naszego pojazdu. Według mnie w serwisach znają się lepiej, ba, zajmują się tym na co dzień, łatwiej wykryją usterkę i ją naprawią.

Przegląd 1 możesz zrobić po roku albo i szybciej. Kiedy uznasz, że chcesz zrobić to robisz. Rok jest dlatego, że zazwyczaj gwarancja jest na ten okres. W moim przypadku, robię przeglądy zawsze na wiosnę, gdy chcę znów jeździć. Na jesień wymieniam zużyte już części.

Mam nadzieję, że ta wartość będzie dla ciebie przydatna i skorzystasz z tej wiedzy. Jeśli chcesz to wejdź w link i obejrzyj nagranie na ten temat lub też poprzedni temat : Ile wydać na nowy rower?

Zapraszam i pozdrawiam.

Ile wydać na rower?

Cześć !

Zastanawiasz się ile wydać na nowy rower? Może chcesz kupić go w znanym markecie bo akurat jest przecena w letnim sezonie? Na wstępie odradzam ci takiego wyboru. Rowery z tanich sklepów za 200 czy 500 zł są słabe. Mówię to z własnego doświadczenia. Chodzi o to, żebyś miał przyjemność z jazdy, a nie miał pretensji do sprzętu czemu tak szybko się psuje.

Już ci mówię co z tymi rowerami nie tak…

Z początku może i są dobre, nawet ładnie wyglądają. Z początku przecież wszystko dobrze chodzi. Nawet wiertarka z biedronki na początku chodzi dobrze do momentu, gdzie napotka jakiś grubszy materiał. A w sprzęcie chodzi o to, żeby był użyteczny w każdych warunkach. Czy pada czy nie, chcesz jechać to jedziesz, nie musisz wyczekiwać na idealną pogodę bo jak wyjedziesz w deszczu to części szybciej się zużyją.

Rower z taniego sklepu to tańsze, często bez zamienne części, które szybciej się niszczą i nie idzie ich wymienić na lepsze…

Również firma, która produkuje takie rowery zazwyczaj daje mnie wytrzymałe materiały. Patrząc na wygląd takiego roweru wygląda on prawie identycznie jak nowe gianty z serwisu ale….

Rzadko zwracamy uwagę na materiał, z którego nasz rower jest wykonany, oceniamy nasz sprzęt po wyglądzie, a potem przerzutki czy hamulce nie działają tak jak mają i musimy wymieniać co kilka miesięcy klocki, łańcuch, łożyska i dokupywać nowe opony bo dętka się przebiła, gdy wjechaliśmy na kamień. To są właśnie tanie rowery. Oczywiście nie mówię, że nowy rower z serwisu też nie ulegnie zniszczeniu. Wszystko zależy od eksploatacji.

W jakich cenach dostaniesz na prawdę dobry rower? Taki, który posiada odpowiednią amortyzację, jego materiał będzie wytrzymalszy, a ty wymienisz klocki i łańcuch i będziesz cieszył się z jazdy.

Powiem ci w taki sposób… im droższy tym trwalsze części. Jego klasa jest wyższa.

Dla porównania. Możemy kupić rower za 1500 zł z hamulcami szczękowymi, a możemy kupić rower za 3000 zł z hamulcami tarczowymi. Na tym właśnie polega różnica. Co hamuje lepiej ? klocki czy tarcze?

I właśnie o to chodzi. O bezpieczeństwo na drodze i przyjemność z pokonywanych kilometrów.

Każdy rodzaj roweru ma swoje wahadła cenowe. Poniżej przedstawiam widełki dla każdego roweru :

Górskie : 1400 – 1800 zł , 2000 zł – 8000 zł

trekkingowe : 1100 – 1400 zł , 1500 zł – 4000 zł

szosowe : 2,500 zł – 9000 zł

miejskie : 1000 zł – 1500 zł

to są założenia z dwóch wybranych przeze mnie sklepów, pierwszy sklep to zwykły serwis w małym mieście, drugi zaś to duży sklep z dobrą marką.

Chodzi o to żebyś wiedział ile potrzebujesz na rower.

Teraz wiesz jaki rower wybrać i ile na niego wydać. Wystarczy zebrać pieniądze i kupić. W następnym wpisie opowiem ci o przeglądzie „0″. Do zobaczenia.

Jaki rodzaj roweru kupić? # Ciesz się jazdą

Cześć!

Coraz więcej rowerów na naszych drogach. Choć lato nie jest najcieplejsze to i tak moda na tzw. kręcenie osiąga najwyższy poziom. Gdy popatrzymy kilka lat wcześniej, mój sąsiad nie miał roweru. A dziś ? Dziś sąsiad sąsiada i jeszcze jego sąsiada i też jego dzieci wyjeżdżają w sobotę albo niedzielę na rodzinną przejażdżkę.

Jaki rodzaj roweru kupić?

Jeśli nie masz jeszcze roweru, a chcesz podążać za modą to trzeba zdecydować się na jego zakup. I w tym momencie powinieneś dokładnie się zastanowić przed jego zakupem. Często zdarza się bowiem tak, że kupimy ” nieprzemyślany rower” i zamiast cieszyć się z jazdy, klniemy czemu wydaliśmy tyle pieniędzy, a przyjemności z jazdy nie ma.

Kupując nowy rower musisz odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie. Gdzie chcesz jeździć? Gdzie będziesz jeździł najczęściej?

Można wyróżnić kilka środowisk rowerowych i adekwatnie do tych środowisk dopasować rodzaj roweru. Chodzi tu o to żebyś nie męczył się jadąc w lesie z szosówką na plecach.

Pierwsze środowisko, z którym spotykamy się chyba najczęściej to jezdnia, ulica, nazwij to po swojemu. Twarda, ugruntowana droga, po której jeżdżą samochody. Mogą też być to asfaltowe ścieżki rowerowe.

Jaki rodzaj dobrać do takiego środowiska?

No właśnie. Jeśli zamierzasz kręcić kilometrów jak najwięcej w jak najszybszym czasie, chcesz osiągać na maksa dobre prędkości, poszaleć, potrenować. Niedługo zawody? A być może uwielbiasz zmęczyć się na treningu kończąc podjazdy ? Lasy to nie twoje środowisko ?

Jeśli na większość z tych pytań odpowiedziałeś TAK to znaczy, że odpowiedni rower do tego środowiska to rower szosowy.

Czym się charakteryzuje taki rower?

Osobiście nie posiadam takiego roweru, ani nigdy nie posiadałem ale troszkę informacji o tego typu pojazdach wiem. Zaletą takiego roweru jest oczywiście zdecydowanie większa prędkość, jaką możemy osiągnąć. To też zależy od naszych nóg ale łatwiej ją osiągać poprzez węższe opony. Jeśli oglądałeś wyścigi to zauważyłeś tkzw. kolarzówki. To nic innego jak rowery szosowe. Taki rower i jego pozycja podczas jazdy jest znacznie pochylona do przodu przez co zmniejsza się opór wiatru. Działa to podobnie do samolotu. Opływowość się zwiększa.

Minusem takiej jazdy jest właśnie ta niska pozycja przez, co znajdujemy się w ograniczonej widoczności na drodze. Po za tym rower nie nadaje się na dziurawe, piaszczyste drogi bo po prostu ugrzęźnie. Nie posiada dodatkowej amortyzacji.

Takie rowery są bardzo lekkie ale żeby jeździć nimi po szutrowych drogach to nie zbyt się nadają.

Drugie środowisko, zupełnie przeciwne do pierwszego to górskie strome zbocza, podjazdy w lesie , błotniste drogi, piasek , szutrowe nawierzchnie.

Pamiętam jak posiadałem rower górski z supermarketu. Nie ma co porównywać tego roweru do nowych markowych ale mogę powiedzieć o wyglądzie takiego pojazdu.

Posiada on szersze opony, często z takimi kolcami. Opony te powodują większą stabilizację na drodze. To dlatego na piasku nie zapadają się nam koła i możemy normalnie wyjechać. Na podjazdach takie opony dają większe bezpieczeństwo. Rower taki posiada dodatkową amortyzację z tyłu i z przodu, co zwiększa jego żywotność i pozwala na unikanie bolesnych drgań na dziurawych drogach.

Co ważne takim rower akurat można też jeździć po asfalcie. Fakt, nie osiągniemy takich prędkości jak szosówką ale myślę, że wszystko i tak zależy od naszych nóg i siły fizycznej.

Jeśli więc chcesz jeździć po takim środowisku, interesują cię lasy, zjazdy, podjazdy, wąskie przesmyki to śmiało bierz ten typ roweru.

Środowiska są dwa ale rodzajów rowerów jest wiele. Wymienię pozostałe dwa, które według mnie są najistotniejsze. Reszta rodzajów to takie pośrednie, które mają trochę tego i trochę tamtego.

Trzeci rodzaj roweru to rower trekkingowy. Środowisko, w którym możemy jeździć takim rowerem to pomieszanie pierwszego z drugim. Jest to uniwersalny rower.

Jakie ma zalety?

Na takim rowerze osiągi prędkości jeśli dobrze pociśniemy są bardzo dobre. Ponadto rower taki nadaję się na długie wyprawy, krótkie przejażdżki, gdzie chcemy zabrać coś do jedzenia czy picia. Posiada on mocowania na sakwy, co pozwala na jazdę bez plecaka, a więc zbędnego obciążenia. Otwory montażowe pozwolą Ci na zamontowanie bidonu czy innych akcesoriów.

O tym rowerze mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, ponieważ sam jestem właścicielem takiego pojazdu. I szczerze wam powiem, że z takiego roweru zamieniając opony na szersze czy węższe mogę uzyskać rower szosowy i górski. Oczywiście nie będzie to w pełni rower jaki chce uzyskać ale będzie on zbliżonej jakości i na dodatek zachowam wszystkie możliwości roweru trekkingowego.

Osobiście mogę powiedzieć, że sprawdza się on w lesie, jak i na ulicy. Czasem zdarza się, że w błocie czy większym piasku nie mogę podjechać, czy też na większy podjazdach ale nie jest to problem zejść na chwilę z roweru żeby go przeprowadzić.

Posiada on amortyzację, bagażnik, który można łatwo zdjąć. Błotniki również można usunąć i rower górski lub szosowy malowany.

Kolejne czwarte środowisko jak i rodzaj roweru to środowisko miejskie i rower miejski.

O tym rowerze opowiem najkrócej bo najmniej o nich wiem. Podobnie jak trekkingowy posiada on bagażnik, koszyk z przodu, lampki rowerowe. Niestety nie posiada zaawansowanej amortyzacji, przez co nadaje się tylko do jazdy po mieście.

Wszystkimi tymi rowerami da się jechać wszędzie. Nie mówię, że nie ale chodzi tutaj żebyś miał przyjemność z jazdy. Po to dobiera się odpowiedni rodzaj, aby czerpać korzyści z roweru. Wygląd jest oczywiście ważny ale nie najważniejszy.

Nie idźmy w extrema. Kolejną rzeczą na jaką musimy spojrzeć kupując rower to….. i tutaj zróbmy przecinek.

W następnym blogowym wpisie więcej o kupnie roweru. Miałem film ale niestety jego jakość dawała wiele do życzenia i nie mogłem takiego filmu puścić w obieg. Następny powinien być okej. A na razie to na tyle i do później….

Rowerowy ubiór

Cześć.

Czas napisać kolejnego posta. Zawsze jak jest coś ciekawego do napisanie to albo nie ma internetu albo umknie to w wyniku innych zajęć.  Dzisiaj był szczególny dzień. Znów wypowiem się na temat pogody. Muszę to powiedzieć. Już drugi dzień jest słonecznie, bez opadów deszczu. Z wyjątkiem po południa. Była burza. Zawsze jak jest ciepło musi przyjść burza. Takie mamy warunki atmosferyczne.

Dzisiaj odwiedziłem sklep sportowy. Wchodząc do niego zobaczyłem ogromny wybór odzieży rowerowych i też innych, to oczywiste. Najbardziej zaskoczyły mnie ceny, ponieważ wszędzie były przeceny o 70%. Jest bardzo dużo i warto czekać na taśmie okazje.

Jednych to nie zaskoczy , drugich zaskoczy. Od dawna moim ulubionym kolorem jest niebieski. Kupiłem sobie spodenki, koszulkę i nawet buty w tym kolorze. Słuchawki też mam niebieskie. I bidon, czyli takie coś, gdzie trzyma się wodę.

Jeśli mowa o bidonie to dzisiaj zjechałem do sklepu rowerowego, gdzie poprosiłem o montaż uchwytu na bidon. Niestety mój rower choć zazwyczaj takie posiadają, nie posiadał otworów montażowych. W koszcie 15 złotych udało mi się wyposażyć w to cudo. Wodę i tak kupuję w sklepie. Bynajmniej nie muszę brać plecaka.

Pro po plecaka. Brakuje mi do całej kolekcji jednej sakwy i odciążę swoje plecy od niewygodnego plecaka. Pamiętam, że raz jadąc bez jechało się o wiele lepiej. O plecaku będzie mowa już niedługo w moim filmie.

Nawiązując do filmu. Ostatnio zrobiłem duży wypad do Wejherowo. Piękne miasto. odwiedziłem domki kalwari i na dodatek pojechałem do Gdańska.  Łącznie zrobiłem 100 km. Jak na jeden dzień jest to dobry wynik. Chciałem pobić rekord 140 km i mam nadzieję,  że uda mi się tego dokonać w tym roku.

No i dla wytrwałych warto wspomnieć, że dzisiaj zrobiłem 20 km. Tylko tyle, bo nadchodziły burzowe chmury. Niestety. Korzystając z wolnego dnia warto było się wybrać. Coraz więcej rowerów. Coraz więcej ścieżek. Pamiętam kiedyś jak wstyd było mi jeździć na rowerze, a dziś jest to modne i każdy chce jechać. Aktywny dzień to je tylko rower ale i bieganie, kijki.

To by było tyle. Na Facebooku dowiesz się on owym filmie .

Do następnego .

Cześć.

Wycieczka na Westerplatte!

Cześć.

Długo nie wyjeżdżałem na rower z powodu małej ilości wolnego w pracy. Żeby gdzieś pojechać trzeba mieć 2 dni pod rząd. Niestety dopiero teraz mam te dni, które oczywiście wykorzystałem na wyjazd.

Plan był oczywisty. Już dawno nie wyjechałem na długą wycieczkę żeby coś pozwiedzać jak to bywało w zeszłe wakacje. Postanowiłem udać się w rejon, który jest ważny historycznie dla Polski. Na Westerplatte.

Niby nic trudnego ale wjazd rowerem to coś ekstremalnego. Niby rowerem nigdzie nie da się wjechać ale przecież rowerem nie jeździ się bez celu. Do zwykłego kamienia z byle jakim napisem, byleby mieć cel, wsiąść na dwa kółka i ruszyć.

Wyjechałem o 5 rano. Przerwy na sen było tylko 5 godzin. Niby mało ale dla takiej determinacji to nic trudnego. W telewizji zapowiadali burzę, której oczywiście nie było.

Z mojej miejscowości udałem się pociągiem na lotnisko. Tam, ścieżką rowerową pojechałem w stronę centrum. Potem na Wrzeszcz. Odbiłem na prawo na Główny. Dokładna analiza mapy będzie wraz z powstającym filmem. Nie mogło go zabraknąć.

Bardzo podoba mi się komunikacyjne połączenie za pomocą ścieżki lotniska z centrum miasta. Nie musisz się o nic martwić i jedziesz jak droga cię prowadzi i wiesz, że dotarcie do celu jest pewne.

Jadąc, po drodze mijałem mnóstwo zabytków, starych kościołów. Stare uliczki robiły na prawdę wielkie wrażenie. W Gdańsku do Westerplatte dojechałem ścieżką rowerową, co pozytywnie mnie zaskoczyło.

Będąc na miejscu odkryłem muzeum w plenerze, zrobiłem zdjęcie z pomnikiem, wjechałem na samą górę i przejechałem się po miejscowym parku.

Bardzo pozytywnie wspominam wczorajszy wyjazd po długim czasie. Mam ogromny sentyment do jazdy rowerem po mieście. W dzień pracujący miałem wrażenie, że jadę w sobotę. Tylu było rowerzystów.

Moda na rower robi się coraz większa. Nawet w swojej okolicy zauważam ich coraz więcej. Więcej ludzi biega, uprawia jakikolwiek sport.

Chyba że… byli oni wszyscy wcześniej ale ja ich nie dostrzegłem.

„Pomimo pracy każdy ma jakąś chwilę na to, co lubi. Jeśli  nie znajduję jej to znaczy, że w ogóle tego nie lubi ”

Film z wyjazdu myślę, że będzie w tym tygodniu. Pierw muszę nadrobić zaległości i wstawić poprzedni film.

Pozdrawiam.

Film z Wielkiego Przejazdu Rowerowego

Hej.

Korzystając z wolnego postanowiłem na szybko zmontować film z przejazdu, o którym pisałem nieco wcześniej. Minęło od niedzieli 3 dni, a dla mnie to wydarzenie było jednym z ważniejszych w życiu. Było to po części spełnienie marzeń bo od dawna marzyłem, aby jeździć w różnego rodzaju przejazdach i peletonach. Lubię duży ruch i takie wydarzenia są wyjątkowo z dwóch powodów. Po pierwsze patrzy na ciebie publika więc czujesz się bardziej wartościowy niż ci, co patrzą. Drugi powód to miny zdziwionych ludzi, którzy jadą i podziwiają ilość tego wydarzenia.

Jest to niesamowite wydarzenie i niesamowite emocje, które się przeżywa. Powiem tylko, że taki przejazd jest tylko raz w roku i czeka się na niego cały rok.

W zeszłym roku niestety nie mogłem uczestniczyć, ponieważ tego dnia byłem w pracy, a że pracowałem w weekend to nie dało rady się zwolnić. Jednak w tym roku udało się ! Mój pierwszy Wielki przejazd rowerowy. Myślę, że nie ostatni bo mimo natłoku obowiązków i coraz mniejszej ilości czasu, minuty poświęcone na rower zawsze się gdzieś odnajdą.

Oczywiście jadąc w grupie peletonu nie mogło zabraknąć mojego filmu, do którego link znajdziecie poniżej :

Niedawno pojawił się też odcinek 5 mojego bikevloga, na niego także bardzo serdecznie zapraszam. Filmy dopiero się rozwijają więc jakość i audio musicie mi wybaczyć ale staram się żeby to wyglądało perfekcyjnie.

Link do tego odcinka macie poniżej :

To na tyle na dziś z takich informacji. Jeszcze zapraszam do mnie na fejsa. Link poniżej :

https://www.facebook.com/mlodyrowerzysta/

Następna wycieczka rowerowa planowana…. być może wyjadę rano ale nie wiadomo gdzie mnie ten rower poniesie.

Pozdrawiam.

Wielki Przejazd Rowerowy 2017 – Gdańsk

Hej.

Dzisiaj nastał wyjątkowy dzień. Święto roweru. Długo wyczekiwane, niedoczekane bo po raz pierwszy startowałem w takiej imprezie. Właśnie wróciłem do domu i od razu postanowiłem na ” świeżo” podzielić się przemyśleniami oraz wrażeniami po tym zjeździe.

Może zacznijmy od omówienia trasy tak powierzchownie bo nie będę was zanudzał jakie miejscowości mijaliśmy. Wyruszyliśmy z Kartuz o godzinie 9.50. Przemówienie wiceburmistrza przerwała rozpoczynająca się msza w kościele obok, co doprowadziło rowerzystów do lekkiego uśmieszku.

Jadąc do Kartuz nie wyobrażałem sobie takiej ilości cyklistów w moim mieście. Pierwsza moja myśl po przyjechaniu na miejsce zbiórki to ” skąd ich się tyle wzięło „. Już teraz rozumiem dlaczego rower nazywają coraz to popularniejszym środkiem transportu i dlaczego w mieście stawiają na ścieżki rowerowe. Jadąc nie raz w sobotę, czy niedzielę spotykałem pojedynczych rowerzystów ale moje odczucie po zobaczeniu takiej ilości to jedno wielkie ” WOW”.

Zamówiłem sobie wcześniej koszulkę. Kosztowała ona 25 zł i widniał na niej nadruk Wielkiego Przejazdu. Można było wybrać kolor, ja oczywiście wybrałem mój ulubiony czyli niebieski. Dałem jeszcze 2 złote na szprychówkę czyli kartę do losowania. Niestety na losowaniu nagród nie byłem ale 2 złote poszło na rozwój roweru więc nic straconego.

Równo o 9.50 wyjechaliśmy. Co mnie zaskoczyło i już na początku przeszła mi taka myśl : Jak wyminą nas auta skoro w Kartuzach było nas około 200 osób. Okazało się, że eskortowała nas kartuska policja, z przodu i z tyłu. Niezapomniane uczucie jechać ulicą , mijając czerwone światło. Cały ruch wstrzymany był tylko dla rowerzystów i było to ogromne wyróżnienie. Drugi ważny element to wspomniana liczba uczestników, jazda w tej grupie, szum opon i hamulców, dźwięk dzwonków, to wszystko dawało wspaniałe odczucie.

Dojazd do Gdańska był jednym pasem ale jak wjechaliśmy na trój pas to cała ulica była nasza.

Po przyjeździe we wskazane miejsce czekaliśmy na peleton z Gdańska oraz z Tczewa. Jak przyjechali to równo o 13 rozpoczęliśmy Wielki Przejazd Rowerowy. Na myśl mi nie przyszło, że tyle ludzi jeździ na rowerze. Końca nie było widać, a ja byłem jakoś w środku. Tempo było wspaniałe, odczucie wiatru znikome, ponieważ każdy tłumił ten paskudny wiatr, który zawsze nas ogranicza.

Z wielkiego przejazdu będzie film i tam zobaczycie ile było ludzi. Może uda wam się to policzyć. Co jeszcze mnie zaciekawiło to wywrotki i upadki. Jak to w peletonie. Wypadki się zdarzają. Dziewczyna jadąca za mną ciągle hamowała i to ostro ze zrywem. Po kilkunastu takich hamowaniach już nie jadąc za mną walnęła w krawężnik.

Najlepsze zostawiłem na deser. Uśmiechałem się widząc zdenerwowanych kierowców, którzy czekali, aż wszyscy przejadą albo miny zaskoczonych kierowców, że jednak rower istnieje. W końcu to 200 lat tego wspaniałego wynalazku. Trochę to już minęło. Podobno pierwszy raz na rowerze zrobiono 8 kilometrów. Jak na dzisiejsze czasy to jest pikuś. Na tamte czasy był to wielki wyczyn, kiedyś rower był drewniany. Dzisiaj mamy ogromny przeskok do ram aluminiowych i karbowanych. Wielki postęp technologiczny – tak to można ująć.

Przejazd miał na celu pokazanie, że rowerzyści istnieją na drodze. Jadąc ulicą często spotykam się z sytuacją, gdzie ciężarówka albo osobówka nie zachowuje odstępu, wymija na trzeciego albo wyprzedza jeśli jedziemy w przeciwnym kierunku.

Byłem na tym przejeździe pierwszy raz i za rok na pewno też pojadę. A tym czasem chciałbym zaprosić was czytelników na jutro na film bikevlog #5. Już niedługo także blogowy FB, na który również serdecznie zapraszam.

Podsyłam link do You Tube. Jeśli chcesz oglądać moje filmy wystarczy, że przyciśniesz czerwony guzik z nazwą subskrybuj. Każdy komentarz, łapka w górę lub w dół jest motywacją do ulepszania filmów i ich dodawania.

Miłego dzionka. Do następnego i ogień na tłoki.

Dawid.

Przygotowania do 21 WPR + rowerem do pracy

Cześć.

Postanowiłem zmienić formę pisania bloga. Odczujecie to na pewno. Każdemu kto pisze bloga z czasem brakuje regularności. Ciężko utrzymywać systematyczność mając mnóstwo pracy na głowie. Jednak powoli idziemy do przodu, a rower nie idzie w zapomnienie.

Zacząłem pracę. Jest to taka praca, która pozwala mi nawiązać kontakty z ludźmi oraz spełniać swoje marzenia. Mimo natłoku pracy, bo trwa ona 5 dni w tygodniu, czas na kilometry się znajduje.

Ostatnio zacząłem jeździć rowerem do pracy. Wczoraj niestety padało i jazda przez las okazała się tragiczna. Jadąc swoją polną drogą nie było aż tak źle. Po wjechaniu na leśny szlak zaczęły się przygody. Jak to w lesie, błoto jest nieodzwierciedlonym aspektem ścieżki. Na dodatek dochodzą kałuże, które zmuszają cię do omijania drogi lub przeprowadzenia roweru. Niestety lasy mają swoje wady jak i zalety.

Dojeżdżając do pracy wybieram jak najkrótszą drogę. Ostatnio nagle zachciało mi się spać. Choć pracuję od 10.30 do 21.30 to w wyniku wysiłku potrafię spać do max 10. Jak na mnie to zadziwiająco długo.

Przygotowania do WPR

Co to jest WPR? Jest to impreza organizowane przez Gdańską metropolię. Polega ona na przejeździe rowerzystów przez Trójmiasto, kończąc na festynie w Sopocie.

Krótko i na temat mówiąc, w przypadku mnie, jadę od Kartuz w swoim peletonie. Ogólnie peletony są 4. Jeden z Wejherowa, drugi z Tczewa, trzeci z Kartuz( mój ) i czwarty gdański. Peletony łączą się w pewnym miejscu w Gdańsku i razem odbywa się przejazd przez UWAGA ! Najbardziej zakorkowane i ruchliwe ulice Gdańska. To jest wydarzenie ! Przejedziemy środkiem ulicy. Na dodatek tych rowerzystów nie będzie 100 czy 200 ale około 1 tysiąca. Mnóstwo rowerów. Miła atmosfera.

Już teraz zapraszam na 11 czerwca. Jest to niedziela. Każdy peleton wyrusza o swojej godzinie. W przypadku mojego jest to 9.40 wyjazd. Potem dołączą się inne grupki między innymi w Żukowie, Baninie czy Rębiechowie. Oj będzie się działo. Już mówię na wstępie, że zaopatrzyłem się w odpowiedni sprzęt, aby moja kamerka nagrała całe 3 godziny przejazdu. Oczywiście chodzi tutaj o Power Banka.

Jeśli ktoś chciałby pojechać na przejeździe to wystarczy wpisać w wyszukiwarkę 21 wielki przejazd rowerowy w Gdańsku lub na FB wpisać profil ” Rowerowa Metropolia ” i tam będzie zamieszczona informacja co i jak.

Do wielce wyczekiwanego wydarzenia pozostało 4 dni, tylko 4. Z tej okazji trzeba zadbać o nasze pojazdy. Mój niestety będzie brudny w sobotę więc na wielkie czyszczenie będę musiał się wspiąć w niedzielę rano. Myślę, że dam radę.

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, który jest dniem wolnym od pracy to zmontowałem już film, który będzie przesyłał się dzisiaj w nocy. Na rano powinien być gotowy. Link do niego dostaniecie w następnym wpisie.

Wyregulowałem hamulce. Kwestia hamulców jest bardzo prosta. Jeśli droga hamowania ci się wydłuża czyli naciskasz klamkę od hamulca coraz to mocniej, a siła hamowania jest mniejsza to musisz naciągnąć linkę. Odkręcasz imbusem numer 8, naciągasz linkę ( nie za mocno, nie za słabo ), przykręcasz tak, aby nie zgnieść linki bo wtedy po kilku takich dokręceniach będzie do wyrzucenia, ponieważ się wytrą druciki i się postrzępią, a wtedy linka będzie słabiej trzymać.

To by było na tyle. Jeszcze podeślę ci link do kanału na You Tube jeśli jeszcze do niego nie zajrzałeś albo nie wiedziałeś.

Do zobaczenia w niedzielę. Trzymajcie się !